Ciało do ciała


Nasza przygoda z chustą miała swój początek już w szpitalu. Ja po cięciu cesarskim niestety nie miałam możliwości zamotania się i ponoszenia naszego dziecka przy sercu :( Jednak Luka nadrabiał za naszą dwójkę, a Gabin tak słodko zamykał oczęta i zaczynał posapywać:) Jeden z najlepszych sposób na wyciszenie i doskonała kołyska. Pierwsze wyprawy na działki do znajomych, parku, a także marsze między sklepowymi pólkami niejednokrotnie ratował nasz kochany Moby Wrap. Jest to chusta elastyczna, więc osobiście polecam ją na sam początek dla rodziców nie mających doświadczenia w chustowaniu :) Bardzo łatwo się w nią zamotać i nie grzeje tak mocno podczas upałów! Niestety waga Dziecka robi swoje i kiedy to Gabin ważył około 8 kilogramów przerzuciliśmy się na tkaną chustę. Podczas nasze górskiego wypadu zakochałam się w niej jeszcze bardziej :) Po pierwszej wycieczce z wózkiem kiedy to wróciłam ledwo żywa i jedyne na co miałam ochotę to walnąć się na łóżko i wypić gorącą herbatkę powiedziałam "Dość!". Rapalulu dzielnie towarzyszyłam nam przez cały dzień :)  Młody zachwycony stokiem i narciarzami, a ja wolnymi rękami :)


 Do dziś korzystamy z chusty jednakże muszę się przyznać, że coraz rzadziej. Czeka na swoje złote czasy przy drugim Bejbiku :) Zrobiłam się wygodna i przerzuciłam się na nosidło. 2 minuty i młody w Tuli gotowy do wymarszu! Teraz przy codziennych podróżach tramwajem do żłobka kiedy to ledwo można się wcisnąć do środków komunikacji miejskiej jest moim wybawieniem :) Zresztą każda Mama żyjąca w miejskiej dżungli wie jak wygląda wyprawa z wózkiem do sklepu. Brawo do twórców Dworca Centralnego - nie ma tam ani jednego zjazdu dla wózkowiczów, o windach już nie wspominając :( Ale o tym innym razem. Czasami ledwo sama mogę przejść przez półki sklepowe,  a co dopiero przecisnąć się naszym wozem nie zrzucając przy tym całego mnóstwa wieszaków. Dzięki Tuli te "przyjemności" mnie omijają :)
 Co jest najlepsze w noszeniu dziecka przy sercu? Zdecydowanie mocne wtulenie w Mamę i uczucie jedności z naszym maleństwem! Ja osobiście uwielbiam kiedy Gabin tak słodko kładzie główkę na moim ramieniu i zapada w drzemkę, a ja czuję delikatny oddech mojego synka na swoim ciele...Kocham ten stan!


Wielbicieli Tuli zapraszam na zakupy babytula.

Udostępnij:

Komentarze

1 komentarze:

  1. Jako szczęśliwa posiadaczka zarówno rapalu jak i tuli- wszystkim takim formom noszenia bąbla mówię zdecydowane TAKKK:))))

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za komentarze, nawet nie wiecie ile radochy nam sprawiają:)