Czwartkowy szał...


Nastrój w dniu dzisiejszym? Proszę spojrzeć wyżej :) Myślałam, że nie doczekam końca dnia dzisiejszego, wrrr...
 5.30 - Gabin w roli budzika spisuje się idealnie. Szkoda tylko, że nie można go wyłączyć w weekend. Mleko spałaszowane, więc słyszę jak powolutku człapie do naszej sypialni: "Mamaaaa, Mamaaa". A ja marze tylko o jeszcze 10 minutach! Nie ma wybacz...

7.10 - Gdzie są te nieszczęsne klucze do szafki w żłobku? "O nie, nie, nie!!!". Szkoda, że żarówka w głowie zaświeciła mi się teraz, a nie wczoraj kiedy wyrzuciłam moje ukochane spodnie do reszty podarte przez synka :( Dumna z siebie, że opróżniłam kieszenie - małe ale - zapomniałam o  kieszeniach mieszczących się na pupie! Biegiem do przedpokoju, może Luka nie zabrał ich wychodząc do pracy. Nadzieja matką głupich. Tempo niesamowite i biegiem do śmietnika.Tak moim mili czekało mnie grzebanie w wielkim zbiorniku śmierdzących śmieci. Cóż nie wpadłam na to, że możemy te kluczyk najzwyczajniej w świecie sobie dorobić. Misja zakończona sukcesem. Szkoda tylko, że w mało elegancki sposób.

8.15 - Histeria mojego Synka. Średnio nam idzie ta adaptacja żłobkowa. Chociaż jak zawozi go Luka to młody idzie bez większych scen. Wyczuł mnie cwaniaczek mały :)

12.30 - Postanowiłam zrobić nam wycieczkę i wpaść do pracy. Niestety to nie był najlepszy pomysł. Korki masakryczne, Gabin chcący uciec z Tuli. a ja zła na siebie. Po co mi to było? Tego chyba było za mało, więc co się stało? Grupka podpitych Panów zaczyna krzyczeć, że kobieta z dzieckiem siedzi, a on się nie wstydzi. Myślę: "O co chodzi?". Może nie trzeba było się zastanawiać. Właśnie w tym momencie usłyszałam: "Dobrze sobie robić to możesz w domu a nie w tramwaju!!". Fuuuu, wysiadamy i to już!

17.00 - Wracamy już we trójkę :) Radosne opowieści, nagle wstrząs i samochód odmówił nam współpracy. Jaki on jest ciężki ledwo daliśmy radę go doholować na chodnik. Ten koniec dnia z samochodem mnie dobił. Kolejna godzina ze zmęczonym dzieckiem w komunikacji miejskiej to nie jest najlepszą rzeczą jaka mogła mnie spotkać.

18.30 - W sobotę obchodzi imieniny Luka, więc co by sobie osłodzić choć trochę ten dzień dziś postanowiłam stworzyć ciasto czekoladowe. O dziwo kuchnia się nie spaliła i ciasto ładnie wyrosło, a Gabin i ja świetnie się bawiliśmy :) To chyba zasługa mojego małego muzyka, który podczas całego kucharzenia entuzjastycznie przygrywał mi na garnkach :)

21.23 - Padam...Słodkich snów!

Udostępnij:

Komentarze

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Dziękujemy za komentarze, nawet nie wiecie ile radochy nam sprawiają:)