Leniwa niedziela

Dziś kończymy cudowny weekend więc postanowiłam zrobić "Dzień nic nie robienia". Tak więc spakowałam plecaczek młodego, swoją ogromniasta torbę i wyruszyliśmy do stęsknionych dziadków :) Chyba każda Mama wie, że wyjście z domu z pociechą równa się zabraniu ze sobą 1001 szpargałów. Uwielbiam takie rodzinne chwile, więc póki jeszcze nie wróciłam do pracy korzystamy nich z ile się da. Młody pokazywał jak to potrafi już się poruszać za pomocą dwóch, a nie czterech kończyn, a ja raczyłam się pyszną kawą :) Swoją drogą chyba nikt tak nie cieszył się z pierwszych kroczków Gabrysia jak jego trzy Babcie - mamy jeszcze jedną Prababcie, która dla ułatwienia jest po prostu Babcią :) A ja jak patrze na to z boku to pękam z dumy, że mamy taką fajną rodzinkę! Tak wiem, mało skromnie :)

  Wracając od leniwych tematów to ostatnio zamarzyłam o zakupie wielkie poduchy, w której mogłabym się wygodnie "zatopić z książką :) Temat mało realny do zrealizowania przede wszystkim z braku miejsca w mieszkaniu, a książka tylko wieczorami. Młody, nie jest tak łaskawy żebym sobie mogła spokojnie poczytać, koniecznie musi na mnie wejść :) Ale pomarzyć zawsze można, ba nawet trzeba! Poniżej moje wypatrzone cudeńka! Miuki są bardzo wygodne niestety koszmarnie drogie :(



Samolot od Pakhuis Oost - holenderska firma z prawdziwymi perełkami!


Maleństwa od Endo:



I cała reszta po której śmiało można skakać do upadłego lub dla tych mniej żądnych wrażeń najzwyczajniej w świecie położyć się i relaksować się dopóki dzieci pozwolą :)









Trzy, dwa, jeden i bęc :)

Udostępnij:

Komentarze

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Dziękujemy za komentarze, nawet nie wiecie ile radochy nam sprawiają:)