Trudne początki...

Po cudownych chwilach spędzonych na wakacjach niestety nadszedł 1 września -pierwszy dzień adaptacji w żłobku :( Początkowo miałam wrażenie, że w naszym przypadku adaptacja będzie raczej dla mnie. Mój malutki Synek sam w tym wielkim świecie. A tu niestety. ale przykra niespodzianka! Moje dziecię, które zawsze chodzi swoimi ścieżkami przykleiło się do mojej nogi. Za każdym razem kiedy znikam mu z oczu wpada w czarną rozpacz. Dzień wczorajszy należał do jednego z gorszych. Osobiście jako Mama czułam wielką porażkę, zresztą uczucie te towarzyszą mi również w dniu dzisiejszym! Czy kiedyś skończą się te ogromne wyrzuty sumienia, a moje dziecko polubi tą "wesołą" placówkę?
 Podobno z każdym dniem jest lepiej, ale u nas wręcz odwrotnie. Gabin z radosnego śmieszka staje się małą kulką pełną nieszczęść kiedy tylko wchodzimy do sali. W poniedziałek jedzie z Tatą, więc w domu będę obgryzała z nerwów paznokcie - jeśli w ogóle tu wytrzymam?
Jest źle, nawet bardzo źle, ale wierzę, że będzie lepiej. Oby tylko w tempie ekspresowym!\
 Poprawa nastroju jest konieczna, więc wgrywam zdjęcia - całe mnóstwo zdjęć - z naszej końcówki wakacji :) Na początek nasz codzienny widok z okna, jak tu się nie zakochać?



Tak dobrze widzicie! Gabin poczuł mazurskie klimaty i rozpoczął nowy etap w życiu... CHODZIMY!!!



 Na szczęście mamy piątek i przed nami cały weekend świetnej zabawy :) Musimy odciąć się od żłobkowych problemów i zaopatrzyć się w dużą dawkę pozytywnej energii żeby dać radę w starciach ze żłobkiem w przyszłym tygodniu!
 A w dniu dziejszym towarzyszą nam nasze szaleństwa Mazurskie :)
Wielkie dzięki A., było przecudownie !!!

Udostępnij:

Komentarze

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Dziękujemy za komentarze, nawet nie wiecie ile radochy nam sprawiają:)