Zupka kasztanowa :)

Moje Dziecko pokochało gotowanie :) Ewidentnie idzie w ślady Tatusia. Bardzo mnie to cieszy, bo ja po dziś dzień mam dwie ręce do gotowania. Jedynie ciasta są zjadliwe :) Gabin codziennie rano po skonsumowaniu śniadanka drepcze do kuchni wyciąga garnek i wraca pod nasze łóżko. Dostaje ode mnie kasztanki i zaczyna się gotowanie :) Wszystko pięknie tylko co mi strzeliło do głowy, żeby dać mu te kasztany? One niemiłosiernie ranią moje uszy w połączeniu z garnkiem i drewnianą łyżką. W naszym wykonaniu jest to drewniana "klekotka" :) Ale cóż, stało się i muszę teraz z uśmiechem na twarzy towarzyszyć mojemu Dziecku podczas kuchennych rewolucji :) A tak się moi mili tworzy przepyszną zupkę kasztanową:


Czym Gabryś mnie najbardziej ujmuje? Jak już skończy mieszać i przesypywać z garnka do garnka bierze do rączki mały kubeczek wkłada mi tam kasztanka i mlaska słodko buziakiem dając jasno do zrozumienia, że pora na spożytkowanie :) W ten oto sposób rozbraja mnie zupełnie i już myślę skąd załatwić kolejne kasztany. A co tam zaszalejemy i dodamy jeszcze żołędzi :)
Kasztanowo mówimy słodkich snów!


 P.s. Teraz najlepsze kasztany są w Warszawie, a nie na placu Pigalle'a :)

Udostępnij:

Komentarze

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Dziękujemy za komentarze, nawet nie wiecie ile radochy nam sprawiają:)