Bo z Tatą fajnie jest :)

Ufff, nareszcie piątek :) Przyznam się szczerze, że będąc na wychowawczym dużo mniej go lubiłam. Pewnie dlatego, że Luka najczęściej był w pracy, a wszyscy dookoła spędzali w gronie rodzinnym ten czas. Perspektywa wyskoczenia gdzieś z innymi mamami odchodziła w siną dal. Jednak teraz jako świeżo upieczona Mama pracująca jestem zachwycona możliwością pobycia dłużej w łóżku jutrzejszego poranka :) Co prawda z Gabin na głowie albo brzuchu, ale najważniejsze, że razem i bez żadnego dzikiego pędu.
  Muszę się przyznać, że przez ten tydzień mój Mąż całkowicie mnie rozbroił. Przez pierwsze 3 dni kiedy to Gabryś jeszcze walczył z chorobą Luka dzielnie się nim zajmował:. Spacery były kilkugodzinne i nawet zawędrowali do zoo. W środę dokonał rzeczy mało realnej, ponieważ pojechał do sklepu i wybrał Gabinkowi odpowiednie buty zimowe :) A teraz najlepsze - dobrane kolorystycznie pod kombinezon, który mamy w domu! Pokochałam go przez te trzy dni jeszcze mocnej i jestem strasznie dumna z moich mężczyzn! A oto wyprawa do zoo - mały szaleje, a duży upamiętnia:





Udostępnij:

Komentarze

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Dziękujemy za komentarze, nawet nie wiecie ile radochy nam sprawiają:)