To już jest koniec!

 No i stało się to co było ciągle tak odległe W poniedziałek wracam do pracy - tak, tak w dniu jutrzejszym - po całych 19 miesiącach ciążowo - macierzyńsko- wychowawczej nieobecności. Wątpliwości całe mnóstwo! Boję się jak Gabin zniesie tą rozłąkę? W końcu przez okres 14 miesięcy byliśmy zawsze we dwoje - no może za wyjątkiem dni żłobkowych. Ze względu na ciągłe przeziębienie ich nie było wcale tak dużo. Jak ja siebie odnajdę po tak długiej nieobecności? Jak będzie od jutra wyglądał nasz dzień? W końcu znikam skoro świt, a pojawiam się dopiero późnym popołudniem. A najważniejsze w tym wszystkich jest to czy podjęłam dobrą decyzję? Może lepiej było zostać z młodym trochę dłużej? Rozterki młodej Mamy to coś okropnego. Obecnie strasznie jestem zła na nasze Państwo i system, ustanowiony dla rodzin z małymi dziećmi, a może inaczej jakiego nie stworzyli. W końcu zasada "radźcie sobie sami" to żart, a nie polityka prorodzinna. 
 Pobuntowałam się publicznie, więc trochę mi lżej na sercu. A z tych przyjemniejszych tematów to dziś postanowiłam calutki dzień poświęcić wszelkim rozrywkom z moim Szkrabem :) Wybraliśmy się z jedną  z Gabinowych cioteczek na spacer :) Szukaliśmy pięknej jesieni, oto efekty:




Gabryś na jabłkach był przekomiczny. Bidula w ogóle nie mógł złapać równowagi, aczkolwiek chyba nie było tak źle skoro nie chciał złapać pomocnej maminej dłoni :)





Ciocia dostąpiła zaszczytu pokazania tajemnych skarbów schowanych w dłoni:


Dzięki E. za cudny dzień!

Udostępnij:

Komentarze

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Dziękujemy za komentarze, nawet nie wiecie ile radochy nam sprawiają:)