Jestem zły!


Nie wiem czy mam do czynienia z pierwszymi objawami "buntu dwulatka". Zaczęło się jakieś dwa tygodnie temu. Za każdym razem kiedy Gabrysiowi coś się nie spodoba zaciska dłonie w piąstki i bach - siebie w głowę :( Dziś lekko przerażona zobaczyła, że zaczyna atakować głową ścianę. Generalnie rzecz biorąc mój ukochany mały histeryk zaczął mnie brać trochę pod włos. Jak już wie, że rodziców się nie bije to najwidoczniej doszedł do wniosku, iż on tym razem będzie obrywał! Chyba wolałam wersję numer jeden.
 Co robić w ramach dziecięcej histerii? Rodzajów tych napadów jest całkiem sporo, podobnie zresztą jak samych napadów złości. Niestety ta wątpliwa "przyjemność" żadnego rodzica nie oszczędza. Oto kilka porad jak przetrwać te ciężkie czasy.
 Po pierwsze musimy się uzbroić w cierpliwość - nie wiem, czy anielska wystarczy? Jedna z najcięższych kwestii do osiągnięcia przez rodzica, ale ktoś w tym związku musi się nią wykazać, a na nasze dziecko nie mamy co liczyć! Przygryź wargi, policz do dziesięciu, oddychaj głęboko - zrób cokolwiek, by nie dać się sprowokować. Takiej reakcji dziecko podświadomie oczekuję, że swoim zachowaniem przyciągnie Twoją uwagę.
 W momencie kiedy nasze dziecko rzuca się na podłogę i zaczyna kopać, bić czy gryźć postarajmy się je przytrzymać. Pamiętajmy, że najważniejsze jest jego bezpieczeństwo, więc trzeba to zrobić skutecznie. Kiedy zacznie tłuc głową musimy ją zabezpieczyć. Niestety nie jest to takie proste jak mogłoby się wydawać, bo dziecko w stanie histerii ma bardzo dużo siły...


 Po drugie nie wolno nam pozwolić się bić. Dziecku trzeba od samego początku bardzo jasno i czytelnie postawić granice. Wiem, jak trudne to może być dzięki Babciom, Ciociom i Dziadkom :( Jednak zamiast pomóc nam często mącą w głowie najmłodszemu członkowi rodziny. My przeprowadziliśmy poważną rozmowę z najbliższymi i o dziwo poskutkowało, więc naprawdę warto spróbować :) Za każdym razie kiedy Gabryś podniósł na nas rękę był za nią przytrzymywany zsadzany z kolan i odpowiednim tonem było powiedziane, że zachowuje się nieładnie!
 Kolejna ważna rzecz - nie krzyczymy! Krzyk to także agresja. Nie możemy jej pokonać inną jej odmianą. Dzieci bardzo źle znoszą fakt, że ktoś na nie ciągle krzyczy, a efekt dokładnie odwrotny od tego jaki zamierzyliśmy. Zdaję sobie sprawę z tego, że to jest bardzo ciężkie. Ja sama niejednokrotnie gryzłam się za język. Póki co jakoś dajemy radę więc uwierzcie mi, że jest to wykonalne :)
 Kiedy dziecko zaczyna bić samo siebie to znaczy, że nie radzi sobie z daną sytuacją! Oprócz przytrzymania jego rączek ważne jest późniejsze zadbanie o wyciszenie. Najlepiej przytulić do siebie swoje maleństwo. Jeżeli dziecko się przed tym wzbrania, nic na siłę. Poczekajmy aż się troszkę uspokoi i podejmiemy próbę.
 A na koniec najważniejsze! Nigdy nie bijemy dziecka, włącznie z oddawaniem! Podobnie jak z krzykiem, nie tędy droga! Nie możemy powiedzieć drugiemu człowiekowi, że nie wolno bić po czym zrobić dokładnie to samo.
 Wiedza zaczerpnięta z zajęć z zakresu psychologii małego dziecka, w których miałam przyjemność uczestniczyć :)
P.s. Wreszcie doceniam fakt, że studiowałam pedagogikę :) Dzięki temu moje Dziecko najczęściej ma taką minę:

Udostępnij:

Komentarze

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Dziękujemy za komentarze, nawet nie wiecie ile radochy nam sprawiają:)