Tulimy...

Moje ukochane nosidła powiększyły asortyment,  więc pragnę Wam o tym donieść :) Cała masa pięknych, kolorowych, nowych wzorów - lubię to bardzo! W tuli można nosić się zarówno z przodu jak i z tyłu - aczkolwiek przyznam się szczerze, że ja z tylu jakoś nie mogę się odnaleźć :) Gabinowi się podoba, jednak ja strasznie lubię mieć go z przodu - gadam zawsze jak najęta. Dobrze jest mieć swojego rozmówcę przed sobą, a nie daleko z tyłu.



 W komplecie mamy nakrycie głowy. Jak słoneczko daję czadu to jak znalazł :) Świetnym rozwiązaniem jest kieszonka miesząca się na pasie biodrowym. Doskonała na błyszczyk i komórkę, czyli mały niezbędnik każdej kobiety :) Łatwy montaż, nawet ja je ogarnęłam bez trudu, więc musicie mi uwierzyć, że dacie radę. Duży plus za dużą regulację. Każdy członek rodziny da radę je do siebie dostosować :) Chyba , że w rodzinie jest naprawdę duży osobnik. Tuli myśli o wszystkim i na zamówienie możemy przedłużyć wszystkie szeleczki.



 Ja stosunkowo niedawno odkryłam wkładkę dla niemowlaka więc już od 3,5 kg możemy spokojnie nosić maleństwo przy serduchu! Uwielbiałam ten stan kiedy Gabin zasypia tak we mnie wtulony, a zapach jego włosów - marzenie! Nowością jest "free to go", tłumacząc na polski - uniwersalna doczepka, dzięki której możemy się nosić jeszcze przez długi okres czasu:



Jeśli się dziwicie czemu zmieniłam nazwę, to naprawdę nie ja. Jakimiś dziwny sposobem Tuli stało się Tulą. Mi osobiście się nie podoba - tak więc moje nosidło nie zostanie przechrzczone i nadal będzie się zwało sówkowym Tuli:


A wszystkie cuda możecie dostać na www.babytula.com. Uważajcie bo noszenie w Tuli uzależniania :)

Udostępnij:

Komentarze

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Dziękujemy za komentarze, nawet nie wiecie ile radochy nam sprawiają:)