W górę i w dół


Huśtawka ma u nas w domu obecnie swoje 5 minut. Chociaż ciężko powiedzieć, że 5 minut bo buja się na niej Gabin na okrągło :) Dziś o 6 rano mnie obudził i biegiem stronę swojego ukochanego sprzętu. Teraz weź wytłumacz Dziecku, że ledwo widzisz na oczy i nie masz absolutnie ochoty na żadne "buju, buju" :) Najlepsze w tym wszystkim jest to, że samo bujanie nie jest tak fajne żeby było  wstanie zaspokoić mojego Synka. Mały cwaniaczek zawsze ma w swojej główce jakiś przebiegły plan :) Tak więc Tatuś robi z siebie namiętnie pajaca i wydaje różne dziwne dźwięki, chowa się i wyskakuje znienacka :) Ja mam rolę śpiewająco - tańczącą (a i owszem mój Syn dba o naszą kondycję fizyczną). Tak więc huśtawka w ruch, a wraz z nią cały dom się buja na boki, tańczy i śpiewa :) Może dlatego ja już średnio lubię te domowe huśtawki, za to tymi na dworze nigdy nie pogardzę :)
 Oto przyczyna radości mojego dziecka:


Za moich czasów każde dziecko było wniebowzięte, jak posiadało w  domu zwykła drewnianą huśtawkę zawieszoną na wielkich hakach :) Dziś rodzice mogą poszaleć.Drewniane są ze śliczny aplikacjami! Baa, ale co tam drewniane, jak nawet możemy zawiesić samolot czy namiot pod sufitem. Ale to już wyższa szkoła jazdy:





Podoba mi się opcja, że dwójka Dzieci może się bujać razem. W przypadku rodzeństwa w podobnym wieku zaoszczędzimy sobie walki o to kot dłużej lub kto pierwszy się będzie buja ł:) Ale pomimo tego i tak nadal jestem zwolenniczką tych prostych wzorów. W końcu nieważne jak będzie wyglądała. Ważne, że mały pasażer z niej nie wyfrunął, a ona sama niech leci wysoko pod sufit:



Udostępnij:

Komentarze

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Dziękujemy za komentarze, nawet nie wiecie ile radochy nam sprawiają:)