Prezentowo cz. III

Im starsze dziecko tym lepiej jest nam kupić dla niego prezent... zazwyczaj nasze szczęście ma już określone zainteresowania. Wiemy co lubi i co sprawi, że wszystkie inne zabawki przestaną się liczyć:) Są też pewnie utrudnienia...większość 3 i 4-latków, których znam porywa magia reklam telewizyjnych:/ Za każdym razem jak pojawi się na ekranie na nowa zabawka słyszę radosny okrzyk "Mamo to chcę od Mikołaja"...tak więc drodzy rodzicie sami łatwo nie jest nigdy:)) Jednak ten głośny, beztroski śmiech i błysk w oku powoduje u nas, że nieważna jest cała reszta!!!
 Tak więc dziś o zabawkach z najstraszniej kategorii wiekowej...muszę zostawić sobie coś na przyszłe święta:P
 Hit ostaniach miesięcy, czyli tekturowy szał:)) Muszę od razu zaznaczyć, że te domki, zamki oraz rakiety można kupić za naprawdę niewielkie pieniądze... Ostatnimi czasy pojawiły się w Lidl-u oraz Biedronce:) Tak więc nie wydajcie bagatela 300 złotych Kiedy możecie je mieć dużo taniej. Kupujemy zestaw kredek lub farbek i dziecko znika:p... Konieczna rzecz to folia na podłogę i może nawet ściany...chyba, że bawimy się na dworze:))) A jak już mowa o kredkach i farbkach to nie może zabraknąć kolorowanek







Teatrzyk w wersji bardziej zaawansowanej:)


 Dla spożytkowania energii...ja wykorzystałam go na plaży idealny na piasek dodałam sznurek i powstał super-szybki środek transportu:)) Na śniegu także można poszaleć a w domu...zresztą sami zobaczcie:)


Zabawa w dom...uwielbiałam podobnie jak zabawę w lekarza lub sklep:)) wydaje mi się, że rzeczy z którymi spotykamy się na co dzień zawsze dla dzieci będą najlepszą zabawą...w końcu naśladowanie dorosłych nigdy się nie nudzi:))


Coś dla małych budowniczych i lubiących łamigłówki:))






 Bardziej wiosennie jednak na prezent to świetna opcja...zachęca dzieci do szaleństw po drugiej stronie drzwi:)) Jednak ja nie zaryzykowałam kupna rowerka ze względu na to, iż mój syn jak tylko go dojrzy to na pewno będzie chciał się nie bawić:))Tak więc póki co my czekamy do wiosny i zaczynamy dopiero wtedy szaleństwo na dwóch kółkach:) dla straszaków świetnie też są hulajnogi! Już nie mogę się doczekać kiedy mój syn będzie zwiewał przede mną po parku, a jak głupia będą go gonić z językiem do pasa po parkowych alejkach:/ Musze pomyśleć jak wmanewrować mojego męża w te spacery ze sprzętem jeżdżącym:P



Udostępnij:

Komentarze

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Dziękujemy za komentarze, nawet nie wiecie ile radochy nam sprawiają:)