Starówka w deszczu i pierniki

Wybieraliśmy się na spacer pół dnia i kiedy wreszcie dotarliśmy na Stare Miasto zaczęło padać;/ No nic pełni entuzjazmu bo pojawiamy się tam zawsze, przed Bożym Narodzeniem postanowiliśmy podążać dalej na spacer...na pewno przestanie:))) Grunt to optymizm!
 No nic spacer w tempie ekspresowym i szybko do samochodu:P...najbardziej urzekło mnie aura dzisiejszego dnia - pokonując całe mnóstwo schodów na dół, kręcąc mnóstwem wąskich uliczek...doznaliśmy olśnienia, że już nie pada. Cóż z tego?? Chyba nie należę do tych najbardziej zaciętych, ponieważ doszłam do wniosków następujących... Po pierwsze schody z wózkiem to średnia frajda, po drugie mokre schody z wózkiem to już sporty ekstremalne, po trzecie, że jednak wolę zachować pełne uzębienie niż zobaczyć tą cholerną iluminację!
 Jak widać dostąpiliśmy zaszczytów spojrzenia na olbrzymią choinkę:)) Gabin był zachwycony, ale lojalnie uprzedzam, iż moje dziecko kocha kicz:P


Dziecko szczęśliwe, bo nie wiem, że idziemy już do samochodu...


Dziecko mi się załamało...




 Luka zadowolony, Gabin zły a ja...postanowiłam popołudnie spożytkować na piernikowanie:))
 Młody na szczęście przestał się na mnie gniewać kiedy zobaczył, że będziemy wspólnie pichcić:)) Tak więc dziś pora na pierniczki...już nie mogę się doczekać ich ozdabiania - dla niego zrobiłam specjalnie piernik w wersji xxl:) Musi mieć gdzie wyżyć się malarsko:)
 Pierniczki robiłam pierwszy raz w życiu więc liczę na to, że będą zjadliwe:P Rodzinka będzie testować podczas świąt, ponieważ wtedy trzeba być pełnym miłości dla drugiego człowieka:)




Szczelnie zamknięte czekają na swój debiut, a ja już przebieram nogami...bo chcę nadać im życia za pomocą lukru, zjadliwych perełek lub wiórek czekoladowych:)

Udostępnij:

Komentarze

2 komentarze:

  1. zostaw jednego ciotce klotce;p

    OdpowiedzUsuń
  2. zgodnie z życzeniem...jeden bałwanek specjalnie dla Ciebie:))

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za komentarze, nawet nie wiecie ile radochy nam sprawiają:)