Wyprzedaże i skręcona kostka

Grudzień chyba się na mnie obraził:/ Najazd rota wirusa a teraz zjazd ze schodów z wózkiem w ręku...na szczęście bez Gabrysia! Efekt bardzo nie przyjemny... kostka spuchła jak bania, ale na szczęście akcja działa się wieczorem kiedy to młody już miał wyczerpane baterie:) Jako, że ja z tych "nie dających się" tak więc nasz jutrzejszy wypad do kina nadal aktualny:))
 Leki działają na Gabina tak więc nawet noga mi nie straszna:)) Zresztą ja i skręcone kostki lub połamane palce u stopy to już tradycja...tak więc dzielnie brnę..."kuśtykam" do przodu:)

27.12.2010 to dzień zakupowych szaleństw...tak więc z Lukiem biegamy od rana po sklepach i łowimy okazję:)) Czas strat 10.00 Zara Arkadia...no i niestety porażka!!! Przeceny marne, pogłębienie dopiero za 1,5 tygodnia jednak wtedy już te najfajniejsze rzeczy znikną ze sklepowych półek:/ Nasi kochani politycy politykę prorodzinną odłożyli na półkę i zupełnie o nas zapomnieli - vat do stycznia na dziecięce ubranka mocno biegnie do góry więc proponuję szybko wyskoczyć i uzupełnić dziecięcą garderobę:))
 W mothercare też szału nie było...ale pidżamki dziecięce znikają jak świeże bułeczki:/ Swoją droga czemu te rzeczy, które są mi najbardziej potrzebne zawsze muszą być towarem deficytowym???
 Kolejny przystanek reserved i niestety, ale dla maluchów sporo rzeczy nie ma czerwonej metki:/
Mam nadzieję, że sklepy się poprawią w szybkim czasie i jeszcze zdążymy skorzystać z okazji:))

Gabin dziś był pod opieką swojej cioci:)) Skorzystał z okazji i bawił się bosko...a ja mam dużą siatkę ciuszków do prania:)

Udostępnij:

Komentarze

2 komentarze:

  1. My dziś byliśmy w Promenadzie i tez bez szału :(

    ps: czy Twój mąż nazywa się Łukasz (jak mój) :D?

    OdpowiedzUsuń
  2. No to ładnie...syn Gabriel, mąż Łukasz:)) ciekawa jestem ile jeszcze mamy jeszcze łączników:))?

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za komentarze, nawet nie wiecie ile radochy nam sprawiają:)