Bezsilność

Zaczęło się w dniu wczorajszym...niestety mała wpadka tramwajowa okazała się nie taka mała:/ Gabin od 4 w nocy ma torsje:((( A ja już nie wiem co mam robić...bułeczka fee, krupniczek niby ok ale za moment został "wrócony ze stołówki", makaron też nie, banana chyba parzy! Posunęłam się nawet do podania biszkoptów...i tak musiałam je wyciągać z pod lodówki - młody zagrał nimi w pchnięcie "biszkoptem"...Pice uwielbiane dziś poszło w odstawkę, a w gratisie dostaliśmy gorączkę...Bosko jednym słowem!!
Stoimy przy balkonie i raczmy się śniegiem na odległość, a ja w środku pękamy. Serce łamie mi sie na milion części, kiedy moja mała iskra jest taka chora, że nie ma nawet siły na zrobienie ogromnego bałaganu...Gabino cały dzień chodzi półprzytomny:( Huśtawka po raz kolejny uratowała nas przed zagładą ogromnego krzyku...tak więc bujamy, śpiewamy, poimy i mocno wierzymy w to, że jutro nie będzie konieczna wizyta lekarska!!!



Bezsilność w stosunku do choroby, zwłaszcza dziecka to jedno z najgorszych uczuć...stajemy na głowie i kombinujemy, ale najwidoczniej to nie jest ważne:/ Rodzinne pogotowie ratunkowe już obdzwonione, tak więc obędzie się bez zwolnienia, za to z ogromnym wyrzutem sumienia, że zostawiam go z kimś innym:/ Jest zła na siebie, na to paskudztwo co złapało Gabrysia i chyba na każdego po trochu, że jest tak a nie inaczej!

Szukając doskonałego poprawiacza nastroju trafiłam na piękne zdjęcia...inspiracja dla mam w dwupaku oraz tych z dzieciątkiem przy boku, które zamierzają udać się na sesję:)) Ja na pewno wykorzystam kilka w przyszłości:D




Udostępnij:

Komentarze

2 komentarze:

Dziękujemy za komentarze, nawet nie wiecie ile radochy nam sprawiają:)