Dawno, dawno temu

 W czasach mojego dzieciństwa całe dnie spędzałam  na dworze grając namiętnie w klasy lub gumę:) Jednak nade wszystko uwielbiałam zabawę w podchody! Wychowując się w małym miasteczku masz zapewnione to, że każdy sąsiad będzie ciebie znał, a każde dziecko z jednej ulicy należy do nieformalnej paczki...tak więc nasze podchody dzieliły się na ulice - tak biegaliśmy wielkimi ekipami i wymyślaliśmy zadania godne młodego Indiana Jonesa. Było trudni i bardzo brudno...rąk nie mieliśmy nawet gdzie umyć, a żaden rodzic absolutnie się tym nie przejmował:P Niestety 25 lat później to piękne wspomnieniem nie ma racji bytu...bo dzieci tego "brudnego" pokolenia mają absolutnego fioła na punkcie bakteria, zarazków i czegokolwiek co mogłoby spowodować, że dziecko złapie robaki albo jakieś inne żyjątko...Paradoks poleca na tym, że ja nigdy nie miałam "robaczanych" problemów w przeciwieństwie do co 3 dziecka obecnie!!!!
 Tak więc i nas dotknęło to "wyróżnienie" i będziemy wkrótce prześwietlać Gabrysia...oczywiście nie dosłownie , ale jednak:/ Jak tylko zobaczyłam jakie badanie nam zleca lekarz to aż przeszły mnie ciarki...W domu była internetowa burza mózgów i co się okazuje, że wszelkiego rodzaju lamblie, owsiki czy glisty to naprawdę nic wielkiego:O Problem przeważnie dotyczy dzieci żłobkowych lub przedszkolnych, jednak można się zarazić poprzez zabawę w piaskownicy, jedząc niedomyte warzywa/owoce, nie dbając o higienę rąk lub najzwyczajniej w świecie bawiąc się ze zwierzątkami. Podsumowując dokładnie rzecz biorąc wszędzie.
 My dowiemy się we wtorek co i jak...a tymczasem kilka zasad, co robić, żeby pasożyty nie były naszym zamartwieniem:)
- niech dziecko "nie zjada" wszystkiego na swojej drodze,
- mycie rąk...!
- myjmy dokładnie cała surowiznę podawaną pociechom, a woda butelkowa lub przegotowana,
- odrobaczenie naszych pupili,
- niedogotowanemu mięsu tez podziękujemy!

Naszło mnie na wspomnienie tak więc zabawki z moich lat młodości...aż zamarzyłam o zakupie kalejdoskopu:P


















Udostępnij:

Komentarze

4 komentarze:

  1. A my wlasnie kupilismy kalejdoskop. Mial byc na urodziny 3-latka ale tak nam sie spodobal, ze drugi kupilismy. Teraz przypomnialas mi o kredkach z misiem i tez zapragnelam...

    OdpowiedzUsuń
  2. Najsmutniejsze jest to, że teraz to nawet dzieci w podchody nie mogą się bawić- no chyba, że po osiemnstce:/

    OdpowiedzUsuń
  3. Ag jak tylko zobaczyłam te zabawki to obudziły się we mnie wspomnienia i pragnę mieć wszystkie:))

    Zezulla...takie czasy, ale jak dzieci pokombinują to pewnie pobawią się dużo wcześniej:P chociaż te zabawy odchodzą do lamusa w zamian mamy komputery, xbox-y itp.

    OdpowiedzUsuń
  4. Też mi się zachciało tych zabawek. Wszyscy mamy jakiś taki nastrój tęskny. Oj, oj, coś czuję, że kalejdoskopy będą wkrótce schodzić jak świeże bułeczki.

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za komentarze, nawet nie wiecie ile radochy nam sprawiają:)