Na walizkach

Od dnia wczorajszego jesteśmy już u rodziców...tak więc oficjalnie wystartowaliśmy z remontem kuchni:))) hurraa,  huraa!!! Jednak jest i ciemniejsza strona, czyli przez tygodnie będziemy mieszkać w trasie...do tej pory nie nabyłam umiejętności spakowania wszystkiego co niezbędne:P Zawsze myślę, że mam nawet za dużo i jak to bywa zazwyczaj na miejscu okazuje się, że nie ma jednej z najważniejszych rzeczy:O W moim przypadku to była szczoteczka do zębów...pasta na palec i jakoś poszło, a mąż z rano mnie uratował przywożąc mi moją "zgubę":)
Żeby życie za łatwe nie było mamy w domu szpital na peryferiach...ja do końca tygodnia z młodym w domu...wrrr:/ Sanki, kto wreszcie zakupiłam chyba nie doczekają swojej premiery podczas tegorocznej zimy...Ale są i pozytywy, nadrobię czas zabawy i wygłupów z moim małym Rumcajsem w wersji blond:D
 Słodycz dla oka i zabawka dla dziewczynek, panienek i kobietek...twórczyni tych cudów ma naprawdę czarodziejską moc w rękach!! Brawo za precyzję i pomysłowość:))
 Laleczki są w wersji niemowlęcej, chłopięcej (rzadko się to zdarza) oraz dziewczęcej. mi bardzo się podoba opcja ubranek, które można dodatkowo dokupić.




Mamy także cal mnóstwo zwierzątek oraz innych uroczych gadżetów...spineczki lub torebki dla małych i większych kobietek.









  Kto spragniony więcej zapraszam do pięknego świata Lalindy.

Udostępnij:

Komentarze

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Dziękujemy za komentarze, nawet nie wiecie ile radochy nam sprawiają:)