Nie, nie, nie

 Ciocia żłobkowa dziś mi uświadomiła, że moje dziecię pokazuje charakterek (tak więc buntownik jest z niego wszędzie, a myślał, że tylko w warunkach domowych:P)...tak więc często tupie, krzyczy i pokazuje jak to mu się "coś" nie podoba...Ja dalej uskuteczniam poczekanie aż się wyciszy, a następnie matczyne dialogi, a raczej monologi! W żłobku na szczęście też mają swoje metody, tak więc młody  próbuje i próbuje pokazać kto tu rządzi, póki co dorośli udowadniają mu, że racji nie ma i trzeba ustąpić.
 Wczoraj ja byłam tą złą, ponieważ po 3 tygodniach nieobecności zostawiłam go w żłobku...płacz był okrutny,  po powrocie Gabin uświadamiał mi krzykiem , że strasznie nie podobało mu się nasze rozstanie...a ja tylko mocno zaciskam zęby i dalej spokojnym tonem. Pytanie, które sobie ciągle zadaje to co zrobić, żeby do niego trafić?? Uświadomić młodemu, że krzykiem i wiecznym "eeee" nic nie osiągnie?? Metoda prób i błędów powolutku do przodu:)) A ja znalazłam plusy...cierpliwość ćwiczę na okrągło, a w zawodzie, który sobie wybrała i w tym, który sobie wymarzyłam jest ona bardzo potrzebna:)) Tak więc Gabrynio dba o mnie i moją przyszłą karierę bardzo:P

Tymczasem szukając, jakiegoś sympatycznego fartuszka dla mojego małego pomocnika kuchennego natknęłam się na firmę Oskar&Ellen . Tworzą piękne oryginalne zabawki!!! Każda ma w sobie to coś...w dodatku mają nieziemskie pomysły, co ja osobiście cenię bardzo!! Wykonane z grubej bawełny więc bezpieczne. Ja prezentuję dział kuchenny z małymi wyjątkami, które spowodowały, że aż pisnęłam z radości:P










A oto piszczące wyjątki:))


Udostępnij:

Komentarze

2 komentarze:

  1. Mapa jest cudowna! Oczarowała mnie całkowicie:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mapa chyba trafi w moje ręce, jak młody będzie starszy:D

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za komentarze, nawet nie wiecie ile radochy nam sprawiają:)