Sprawa nosowa

Na przekór czerwonym serduszkom dziś będzie o katarze:P Gabin jakiś czas temu nabył umiejętność wydmuchiwania nosa, tak więc zdecydowana większość wynalazków do glutów została głęboko schowana w śmietniku:P
 Zaczniemy od elektrycznych aspiratorów:) Zasilany baterią aspirator do noska dla niemowląt w którym zastosowano wymienne wkłady higieniczne.
Kształt przyrządu oraz miękkie silikonowe nakładki higieniczne chronią błonę śluzową nosa, zapobiegając jej uszkodzeniu nawet, gdy dziecko wykona nagły ruch. Produkt uzyskał pozytywną opinię Instytutu „Pomnik-Centrum Zdrowia Dziecka”. Mowa o Cleanoz...Gabryś grzecznie czekał aż skończę, ponieważ jego interesuje wszelka elektryka:P Osobiście nie polecam...nie czyści najlepiej, a kosztuje całkiem sporo.


Może być też zwyczajna gruszka...zaleta jest taka, że kosztuje grosze i są w bardzo fajnych kolorach - dzieciom się podobają bardzo:) Łatwa w użyciu, gorzej z zachowaniem czystości urządzenia. Dobra przy czyszczeniu noska, który nie jest zalany wielką rzeką kataru...

Nowość na rynku, czyli Cleebo. Miałam możliwość testowania tego cuda - niestety, ale nie nadaje się zupełnie do niczego:/ Cena zdecydowanie za wysoka jak na małe szczypce z kawałkiem kolorowego sylikonu na końcu. Oczyścić nosek może tylko z zaschnięte wydzieliny...o ile oczywiście jesteś super szybki i masz bardzo sprecyzowane ruchy, bo niestety, ale nasze dziecko to nie manekin tylko "żywe srebro". Gabryś na widok cleebo głośno uciekał z pokoju i zakrywał rączkami nosek więc chyba domyślacie się o nim sądził.

 Jako ostatni aspirator mój numer 1!!! Frida...zapakowana w niebieskie pudełeczko wygląda bardzo niepozornie, a działa cuda:)) Młody nawet za bardzo się nie sprzeciwia podczas czyszczenia nosa, tylko intensywnie próbuje dobrać się do opakowania aspiratora. Łatwo zachować czystość, ponieważ plastikowa rurka do której zbiera się wydzielina jest dosyć szeroka dzięki czemu strumień wody łatwo w nią wpada. Koszt bardzo przyzwoity i jest bardzo dostępnym towarem. tylko ona ostała się w domu w razie poważniejszych nosowych awarii:) Oto gwiazda nosa bobasa...



Kończąc życzę dużo słodkości w dniu dzisiejszym tym co obchodzą to czerwone święto:))


Udostępnij:

Komentarze

5 komentarze:

  1. U nas też tylko Frida, choć Mały już przed nią ucieka....:)

    OdpowiedzUsuń
  2. U nas Frida też no.1

    OdpowiedzUsuń
  3. widzę, że nie jesteśmy oryginalni:P

    Hafija katarek też jest w porządku, jednak przy fridzie wymięka:)

    Agata mój syn już chyba to olał i grzecznie czeka aż skończymy:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za komentarze, nawet nie wiecie ile radochy nam sprawiają:)