Szpital na peryferiach

Luty jakoś nam nie sprzyja...do zakatarzonych i kaszlących wczoraj dołączył najodporniejszy członek rodziny...Luka rozłożony na łopatki otrzymał zwolnienie i silny antybiotyk więc teraz dogorywa pod kołderką. Gabryś jednak nie przyjmuje do w, że tato dziś jest wyłączony z życia rodzinnego i intensywnie próbuje go zachęcić do zabawy:) Luka chyba sobie spokojnie nie pochoruje, ale za to dziecko moje jest wniebowzięte, że cała rodzinka w domu razem z nim:D Znalazłam jakieś plusy tego wspólnego chorowania i nie pozostało mi nic innego jak mocno się trzymać tego, że nawet choroba może mieć dużo zalet - grunt to optymizm:)))
 Młody oprócz tego, że siedzi tacie na głowie cały czas bacznie obserwuje śnieg...dla niego to ciągle nowość, bo w tym roku za bardzo się z nim nie oswoił biorąc pod uwagę częstotliwość opadów białego puchu:P Zakupione sanki czekają na balkonie a ja mam nadzieję, że jutro trochę lepiej się poczuje i pójdziemy na górkę...

Moje kolejne znalezisko...jako miłośniczka pięknych rzeczy odpłynęłam!!!! Firma Lando stworzyła pojazd na miarę XXI wieku...:) Coś na cały rok ponieważ samochód można przekształć w sanie w 10 minut...Auto jest wykonane ręcznie z drzewa bukowego i świerkowego. Posiada wszelkie atesty bezpieczeństwa oraz jest malowane lakierami ekologicznymi. Jak dziecko jeszcze nie jest wprawione posiada tzw. system "tato pomóż", czyli dyszę do wspomagania jazdy:))) Spore więc zmieści się w nim więcej niż jedno dziecko, a wyglądem powala na kolana. Chyba już wiem co kupimy Gabinowi na urodziny...będzie zrzutka od całej
familii:))
 Wersja z płozami:))


Oraz wersja na czas kiedy chodniki już są przejezdne:))


Więcej w świecie Lando

Udostępnij:

Komentarze

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Dziękujemy za komentarze, nawet nie wiecie ile radochy nam sprawiają:)