Obóz przetrwania i kupa

Weekend spędzony przede wszystkim a placu zabaw...co się okazuje to mały obóz przetrawia. Niech się strzeże ten nie nie zna sztuk tajemnych, jak tu zrobić aby przechwycić zabawkę. Sztuka szybkiego uciekania? gonienia też jest w cenie:P Dzieci zdecydowanie dzielą się na kilka kategorii podczas szaleństw widać to, jak na dłonie...tzw. "sierotki Marysie" mają przekichane...chyba, że włączy się tygrysia mama:P Są i księżniczki...co to mają tylko ładnie wyglądać, mali bohaterowie, którzy pomagają nowicjuszom zgłębić tajniki dobrej zabawy:)) A ja mam wręcz uczulenie na małych donosicieli i jak słyszę "mamo, on mi zabrał aaaa" to dostaję gęsiej skórki. Moim skromnym zdaniem dzieci powinny wchodzić ze sobą w interakcje i dopóki nie dochodzi do rękoczynów grzecznie stójmy z boku i się nie wtrącajmy. W przeciwnym razie "sierotek" będzie w ilości zastraszającej wśród nas!!




 Gabin rozpoczął już sezon kopania w piasku:)) Skończymy dopiero wtedy, jak już ziemia będzie tak zmarznięta, że łopatka nie będzie mogła się w nią wbić:) Tak więc piaskownica to podstawa!! Podczas dziejszej zabawy nagle Gabin wyciągnął psią kupę z dumą mi pokazuje:/ Myślałam, że padnę!!! Uwielbiam mądrych właścicieli zwierząt...co tam , że dziecko zaraz będzie się bawić w piaskownicy, jak ich piesek lubi akurat tam załatwiać swoje potrzeby:/ Normalnie jak bym złapała takiego delikwenta to chyba bym go szybko doprowadziła do porządku!!!








A na koniec nasza historia nocnikowa...ja spokojnie pracuję i dostaję telefon od mojego męża, bynajmniej nie spokojnego:p Gabin ładnie się wysikał po czym Luka zabrał nocnik i to był błąd. Dziecko chciało dalej skorzystać, ale jako, że nocnika brak to szybko wlazł do swojego tunelu i tam się załatwił:)) Myślałam, że padnę ze śmiechu... jednak mój mąż o dziwo nie podzielał mojej radości:P

Udostępnij:

Komentarze

7 komentarze:

  1. Oj, zgadzam się z Tobą w 100%!
    No i styl Gabi nam się bardzo widzi:D:D:D

    OdpowiedzUsuń
  2. outfit świetny :) podpytam - co to za butki świetne? :)

    co do wątków piaskownicowych, sierotki mają przechlapane, interakcje powinny być, ale jak zdarza się dziecko - moje wszystko, wyrwę, uderzę, sypnę piaskiem w oko, a jego matka uśmiecha się tylko tryumfalnie, to mnie krew zalewa :/ ciężko utrafić z zachowaniem na placu zabaw :) jestem gdzieś obok i czasem zwracam uwagę, najczęściej chyba powtarzam tekst "już się bawiłaś tu, daj teraz innej dziewczynce/chłopczykowi a my pójdziemy zobaczyć inne atrakcje" :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Butki z Zary:))


    Mój synu z tych wojowników, ja natomiast zawsze zwarta i gotowa, co by powstrzymać od "ataków" na inne dzieci...ale na szczęście u nas to rzadkość:) Zazwyczaj zajmuje się swoim samochodem i piaskiem:)

    OdpowiedzUsuń
  4. My mamy piaskownice na podwórzu, więc na razie wojny tylko z psem który namiętnie zabiera Ewie foremki.
    Owiec

    OdpowiedzUsuń
  5. o widzisz, zupełnie zapomniałam, że w Zarze też są butki :) za mało ostatnio rozglądam się po sklepach :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Są i to zaakceptowane przez naszego ortopedę:))

    Owiec pies też się chce bawić:P

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za komentarze, nawet nie wiecie ile radochy nam sprawiają:)