Bardzo nie lubię!!!

Kiedy cieknie z nosa...
Kiedy przespane noce zmieniają się w pobudki co 2 godziny, bo oddechu brak...
Kiedy kaszel męczy cały dzień...
Kiedy to wszystko dotyczy mojego syna...

Choroba pojawiła się niespodziane w sobotni poranek...bidul mały chodzi zasmarkany i kaszlący, a ja biegam za nim z Fridą...chyba już mu wszystko jedno, bo nawet nie ucieka. Gabrynio najbardziej czeka na porcję syropku - ewidentnie mam w domu małego fana leków...przyszłościowo lekomana:P - a ja dziś wykorzystuje pierwszy raz opiekę nad dzieckiem...
 Ze względu na deszczową aurę czas spędzamy w domu...nudzić się nie będziemy:)) rodzice kreatywnie zajmują małego cudaka i tak wczoraj mój mąż porwał go do kuchni i robili razem obiad:)) Żeby nie było za łatwo były grane de volaille...wyszły pysznie, co prawda Gabryń przyprawy sypie solidnie, ale o dziwo naprawdę zrobiły furorę:))
 Pan młotkowy...oczywiście pod stałą kontrolą taty - starszego młotkowego:D



Tłucz, tato, tłucz!!!

Średnio ci idzie więc pomogę:)


Oooo jaki ładny cienki kotlecik...










Smacznego!!:D

Udostępnij:

Komentarze

3 komentarze:

  1. panowie mega przystojni, ale fry synka the best, taki pomocnik to skarb

    OdpowiedzUsuń
  2. Pomocnik z niego pierwsza klasa:))

    Ambbiguity, nawet nie wiesz ile muszę się nasłuchać o włosach...że za długie, że powinnam ściąć itd.

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za komentarze, nawet nie wiecie ile radochy nam sprawiają:)