Mr. Kaczoreks

Brzuchy rozciągnięte do granic możliwości...strach jutro wkładać cokolwiek dopasowanego:P Jednak święta rządzą się swoimi prawami i te parę kilo więcej będziemy zrzucać gromadnie:)) Młody zbuntował się na jedzenie więc podzióbał trochę żurku, jajeczka i pasztetu...babcie się nagotowały, żeby wnuczek zjadł mięsko domowej roboty a tu kaszanka:P Co jak co ale jedzenie to nie spawa pierwszorzędna w Gabryniowej hierarchii. Scena przy dzisiejszym obiedzie mnie powaliła...Młody pałaszuje brokuły i namiętnie próbuje podkarmiać naszego psa obronnego...Metoda, która przyprawia babcie o gęsią skórkę, czyli przeżuwamy i szybkie wyplucie zawartości na ziemię. Wariant drugi  mniej paskudny, jednak równie brudzący, co pierwszy... zwartość talerzyka w łapkę i rzucamy małe co nie o dla Toli:P
 Babcia młodego złapała za rączkę i mówi, grożąc palcem

- Gabinu tak nie można , bardzo nieładnie!!
-bada, bada , bada - tonem bardzo zbulwersowanym
-nie kłóć się z mną, bo nie masz racji...jedzonko Tola ma swoje i nie można rzucać nic na podłogę
...Gabin zdziwiony wpatruje się w babcię i słyszę "Co??"
Powtórka powyższej kwestii na co mój zbuntowany syn przemówił nowym słówkiem...
- Cicho:P

Tak więc dyskusja pierwszorzędna, ale o dziwo efekt dała i więcej jedzenia nie wylądowało na podłodze ku rozczarowaniu Toli:P

W naszej rodzinie pojawił się nowy członek...milutki, żółciutki i straszliwie kwaczący! Pan Kaczoreks przypadł do gustu młodemu więc nie rozstawała się z nim cały dzień...a ja zyskał prywatnego gps-a dla mojego słodziaka:)) W Kaczoreksie chyba jest coś wyjątkowego, bo Gabin robi nim furorę wśród wszystkich psiaków osiedlowych...widok cudny młody pomyka z kaczką pod pachą, a za nim kilkanaście piesków...a ja tylko słyszę głośne "kwa, kwa, kwa":)))






Przedstawiam Wam pana Kaczoreksa:)))


Udostępnij:

Komentarze

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Dziękujemy za komentarze, nawet nie wiecie ile radochy nam sprawiają:)