Wariacki tydzień

Nareszcie sobota:))) Cały tydzień minął jak szalony, a ja padłam wczoraj o 21.40...10 minut potem jak zasnął mój mały cudak:P Uwielbiam szybkie tempo życia, jednak ono sprawia, że mam jakoś strasznie mało czasu dla małego i dużego mężczyzny w moim życiu...tak więc w tym tygodniu mam zamiar sobie odbić z nawiązką:) Kto wie może z nad morza wrócimy już we czwórkę:D

Gabin zbuntował się na nakładkę i chodzenie bez pieluchy skończyło się kilkakrotnie zasikaną podłogą, dole części odzieży też oberwały...co w tym najdziwniejsze młodemu wcale nie przeszkadza, że ma mokre gacie??? Że też go nie rusza taki dyskomfort??? No cóż jako, że ja z tych bardzo upartych w domu będzie latał bez pieluszki i zobaczymy co się urodzi z tej operacji:))

Dziś czeka nas ruszenie po sandałki...zakup obuwia z moim urwisem to nie lada wyzwanie:P Ostatnim razem sama się podjęłam zakupu i wyszło na to, że synu spierdzielił w nowych adidaskach z skelpu uruchomiając przy tym wycie bramek:/ Ja porzuciłam wózek z torebką -wiem, że bardzo rozsądnie, jednak ja dziecko ucieka nie ma czasu:P - i złapałam go już poza sklepem. Kupujący i sprzedający mieli niezły ubaw:)A ja buty zakupiłam w końcu Gabrynio doskonale się w nich czuł, skoro tak szybciutko potrafił uciekać:P

Trochę wspomnień z ostatniej wizyty nad morzem:)) Przebieram już nóżkami...







Udostępnij:

Komentarze

2 komentarze:

  1. Gabryś- mały sprinter :)
    Miłego plażowania :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zdecydowanie może brać pod uwagę karierę sprintera lub długodystansowca:)

    Dzięki:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za komentarze, nawet nie wiecie ile radochy nam sprawiają:)