Samolotem...

 Bezpieczniej, ciekawej i co najważniejsze szybciej:)) Tak więc zdecydowaliśmy się na podróż samolotem...i zaczęło się...przyzwyczajona do wycieczek w aucie, a tym samym sporego bagażnika i pustego tylnego siedzenia musiałam nagle wszystkie absolutnie niezbędne rzeczy podzielić na te, które jednak mogą pozostać w domu oraz te najniezbędniejsze:) W efekcie Luka leżał na walizce,a ja nadymałam się i siłowałam co by suwak dobrnął do końca... no i dochodzi do punktu numer dwa, którego nie cierpi żadna kobieta - ograniczenia wagowe bagażu. Obyło się bez dopłaty ufff. Pobiegaliśmy po lotnisku, młody pooglądał płytę i wielkie maszyny startujące i lądujące. Wielki plus warszawskiego lotniska jest taki, że pomyśleli o sali zabaw więc dzieci mają gdzie się wyżyć:) Zła taka, że spędza się tam trochę czasu...odprawa robi swoje. 

 Niestety po odprawie wchodzimy prosto na sklep, gdzie ceny kuszą a kolorowe specyfiki aż się proszą o włożenie do koszyka:P Ajć boli, boli moją kieszeń! 
 Wózek jednak zabraliśmy więc każdy bobas, który podróżuje swoją bryką rozstaje się z nią dopiero pod samym samolotem:) Dbają o młodych rodziców. Wsiadamy do samolotu, usadawiamy się przy oknie, żeby dziecko z nudów nie oszalało i czekamy na strat.W międzyczasie dostajemy specjalną przypinkę do pasów dla dziecka. Proponuję zaopatrzyć się w drobne przekąski, gazetki -w końcu będzie co porwać lub pognieść, zabawki zajmujące nasze szczęście. U nas doskonale spisał się tatuś, chociaż młody pod koniec już zaczął się robić lekko znudzony, a tym samym coraz głośniejszy...
 Dolecieliśmy szczęśliwie i w ciągu 3 godzin od wyjścia  z domu byliśmy już w pokoju hotelowym w Gdańsku więc tempo podoba mi się bardzo:) Tak więc szalejemy i buszujemy po plaży...Gabin an widok piaskowinicy xxl  aż zapiszczał z radości. Tak więc mógłby siedzieć tylko na plaży i kopać dołki:) Moje dziecko nareszcie bawi się dłuższy czas grzecznie, a ja w tym czasie wystawiam buzię do słońca i cieszę się każdą chwilą:)










 

Udostępnij:

Komentarze

3 komentarze:

  1. Nie dla mnie samoloty :D lęk mam paniczny :D

    OdpowiedzUsuń
  2. stopa w piachu słodka :)
    podróż samolotem z pewnością oszczędza sporo czasu i nerwów :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Hafija z lękiem trzeba walczyć:)) Pierwszy skok w chmury z moim mężem spowodował, że ledwo mogłam ruszać ręką tak mnie namiętnie ściskał:)A teraz chłopak tylko ściska mocno zęby i mina nietęga:))

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za komentarze, nawet nie wiecie ile radochy nam sprawiają:)