Spotkanie na szczycie

Uwielbiam spotkania z moim ulubionym,zaprzyjaźnionymi mamami:) Tak więc wczoraj gromadnie wybraliśmy się na spacer... dzieciaki co prawda na takim etapie,że zainteresowanie sobą żadne,ale za to my spędziłyśmy fajnie czas:)) Pogawędki o macierzyństwie z nutką żartu i ludzkiego podejścia. Ja poznałam dwóch nowych bobasków i straszliwie zapragnęłam mieć swojego już u siebie w ramionach...ja zapominałam, że Gabryś był taki malutki!!! Tak więc nie pozostaje mi nic innego jak grzecznie czekać do marca a mojego okruszka. Co mnie ujęło stosunek Gabrysia do maluchów...podchodził do nich i głaskał delikatnie po nóżkach:) Mocno liczę na to,że jak w domu pojawi się rodzeństwo to będzie tak samo...

W domu pojawił się karny słoik - biedronkę wykupili:/ Gabryń już wypróbował i grzecznie siedzi podczas kary więc mniemam, że wygodny. Bramka do kuchni stała się za to wrogiem numer 1 i młody walczy z nią, jak tylko może doprowadzając tym samym Luka do białej gorączki.Tak więc panowie mają konflikt bramkowy...Ja czekam na rozwój sytuacji.

Przedstawiam wam naszego karnego...


Udostępnij:

Komentarze

2 komentarze:

  1. karny słonik, jak to karny? pewnie to nagroda - siedzenie na nim ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. No właśnie nie...młody lubi się do niego przytulać al jak słyszy magiczne słowo kara to ucieka od słonika gdzie pieprz rośnie...

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za komentarze, nawet nie wiecie ile radochy nam sprawiają:)