Zły on...4


Urlop trwa dalej ale niespodziewanie musieliśmy wrócić z Mazurskiego zakątka...czuję gorzkie rozczarowanie postawą tych, których uważałam za bliskich swojemu sercu! Jednak najgorsze czego może doświadczyć mama to niesprawiedliwe i złe traktowanie jej dziecka. Fakt jest taki, że moje dziecko nie należy do tzw. "złotych" dzieci, niestety często wyciąga łapki i popychanie drugiej małej istoty zdarza się często:/ Walczymy z całych sił i za każdym razem tłumaczymy, że robi źle...ale jak to wczoraj usłyszałam "ale on to co mówisz ma w dup..." więc inna mama postanowiła go wychować. Zła jestem niesamowicie...jak można uważać się za najmądrzejszą i ignorować słowa mamy danego dziecka??? Tak więc spakowaliśmy się i wróciliśmy do domu...co najdziwniejsze młody cieszył się przeogromnie z pakowania i samego faktu, że wracamy...Chyba wyczuł, że jesteśmy tam  niechcianym towarzystwem. Strasznie mi przykro z powodu takie niesprawiedliwego osądu i traktowania...dawanie słodyczy wszystkim za wyjątkiem jemu ubodło mnie straszliwie:/ Dla mnie żadne tłumaczenie w takiej sytuacji nie istnieje, ja osobiście jestem nauczona, że dzieciom daje się po równo niezależnie od tego czy jest moje czy też nie!!! W końcu jesteśmy i żyjemy razem,  a to jest ewidentne pokazywanie tego, że ktoś się nie liczy...
 Chce jak najszybciej zapomnieć o tym wszystkim i pamiętać o fakcie, że prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie!! Więc dbajmy o nich jak o największy skarb!!

Piękne chwile były i to nawet w liczbie ogromniej, gorzkie ostatnie godziny trochę to przyćmiły...ale jak to stwierdził mój mąż najważniejsze, żeby się nie denerwować bo fasoleczka i Gabinek na pewno też to bardzo przeżywają...














Udostępnij:

Komentarze

16 komentarze:

  1. o nie! takiej postawy nie cierpię! i dobrze, że uciekliście! dzieci zawsze traktuję tak samo, a że popycha, no cóż? tak poznaje świat

    OdpowiedzUsuń
  2. wczoraj usłyszałam, że ma się nie zbliżać do dzieci, bo może się skończyć tym, że podbije oko...wrrrr. Zważywszy na to, że jego największe wykroczenie to szarpanie to myślałam, że wyjdę z siebie i stanę obok:/

    OdpowiedzUsuń
  3. o rany!
    kto tak postępuje?
    ale mnie wkurzyła taka postawa!

    OdpowiedzUsuń
  4. Zatkało mnie... Myślałam, że takie sytuacje się nie zdarzają:/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również byłam zdziwiona,ale jak widać niestety tak. A najlepsze w tym wszystkim było to,że to podobno moje hormony ciążowe tak buzują i tym samym jestem "nadwrażliwa"

      Usuń
  5. Ja też bym tak nie potrafiła żeby jakaś mama mnie pouczała bo to ja lepiej wiem co lepsze dla mojego brzdąca ale z drugiej strony jak by jakieś dziecko uderzyło moje maleństwo to na pewno bym jakoś zareagowała ale mój mąż nie był by taki pobłażliwy dla małego agresora i dla jego rodziców. Już raz doszło do rękoczynów ... :(

    OdpowiedzUsuń
  6. lekkie przegięcie te rękoczyny!!! ja uważam,że agresja jest zabroniona i trzeba z nią walczyć. Jednak pokazywanie dziecku rozwiązania sytuacji za pomocą rękoczynów to tylko przyzwolenie na takie zachowanie "patrz synku/córko tatuś użył siły i sprawa załatwiona"

    OdpowiedzUsuń
  7. No ale sama napisałaś że Twój syn popychał inne dziecko "Fakt jest taki, że moje dziecko nie należy do tzw. "złotych" dzieci, niestety często wyciąga łapki i popychanie drugiej małej istoty zdarza się często". To była odpowiedź na tę część wypowiedzi. W tych czasach często widzę "bezstresowo wychowywane dzieci" które robią co chcą. A do rękoczynów doszło jak takie dziecko po raz kolejny uderzyło mojego brzdąca łopatką w głowę a rodzice totalnie zero reakcji na to co im mówiłam. Jak wkroczył mąż to dopiero ojciec agresora się odezwał że jego dziecko może robić co chce i że jak jeszcze raz złapie jego dziecko za rękę to popamięta. I skończyło się tak że tatuś bachora wylądował w piaskownicy i zobaczył jak to jest obrywać cały czas zabawkami w głowę na własnej skórze

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja uważam,że przemocy nie zwalcza się przemocą, Jeżeli rodzice by ie reagowali to na pewno zwróciłabym uwagę, jednak nigdy w życiu nie zaczęłabym używać przemocy. My rozmawiamy z Gabim i dajemy i karę, jednak jak by zobaczył,że bić i to skutkuje to nijak nie miało by się do tego czego próbuję go nauczyć.

    Bezstresowe wychowanie również ma swoje granice właśnie takie jak agresja, więc da mnie to była totalna ignorancja a nie sposób a wychowanie dziecka.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ale na ignorancję jak to nazwałaś trzeba reagować i wychowywać rodziców a jak nie pomaga rozmowa to wg mnie trzeba użyć siły. Ja wyznaję jedną zasadę to ja wiem co dla mojego dziecka jest najlepsze ale nie pozwoliłabym żeby ktoś dotknął moje dziecko. W takim przypadku dla mnie normy społeczne nie istnieją i dziecku by się też oberwało. Czytam wiele blogów i trafia mnie czasami podejście rodziców do życia. A później trafiają do społeczeństwa takie nieprzystosowane do życia jednostki....

    OdpowiedzUsuń
  10. Tu zgodzę się z Tobą że w żaden sposób nie wolno bić ani pozwalać bić dziecko. Ale z drugiej strony nie dopuszczalne jest żeby dziecko biło innych (nie ważne kuksańce czy szturchnięcia). Takie dziecko próbuje podporządkować sobie innych i pokazać kto jest silniejszy (najczęściej dziecko wynosi to z domu lub z przedszkola od innych dzieci) Proponuję zgłosić się jakiejś innej placówki i lekarz pomoże wytłumaczyć w jaki sposób zapanować nad dzieckiem. Teraz na pewno łatwiej to zrobić niż za parę lat
    Pozdrawiam
    AK

    OdpowiedzUsuń
  11. Rozmowa z psychologiem już za nami i robimy wszystko zgodnie z wytycznymi, swoją drogą tak samo robiliśmy wcześniej - tyko, że intuicyjnie:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Trochę to dziwne ale raczej na jednej rozmowie się nie kończy. Do nas przychodzą pacjenci mniej więcej raz w miesiącu i obserwujemy zmiany u dziecka. Swoją drogą nie trwa to długo bo średnio po 2-3 wizytach problem jest zamknięty. Może warto iść do innego lekarza tak dla sprawdzenia i dla swojego czystego sumienia :) ??

    OdpowiedzUsuń
  13. Moja dobra koleżanka jest psychologiem,zresztą ja także miałam z nią sporo do czynienia więc jesteśmy w kontakcie:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja bym zaryzykowała jednak wizytę u lekarza bo czasami koleżanka może nie chcieć wszystkiego powiedzieć ze względu na przyjaźń. A obca osoba mówi wszystko co dolega. Nie wiem od jakiego czasu "walczysz" z dzieckiem ale jak powyżej miesiąca to naprawdę warto zmienić lekarza
    Pozdrawiam
    AK

    OdpowiedzUsuń
  15. Spokojnie, myślę,że naprawdę nie jest tak źle...a to koleżanka ze studiów więc podchodzi w pełni profesjonalnie.

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za komentarze, nawet nie wiecie ile radochy nam sprawiają:)