Weekend-y słomianej wdowy

Dlaczego tak bardzo uwielbiam sobotę i niedzielę...chyba przede wszystkim dlatego, że jest to czas rodzinny:) Wspólne śniadanko, zabawy od rana i ten pisk radości kiedy Gabrysiowi uda się obudzić jedno z nas:D Tymczasem dziś obudziłam się bardo wysypana ale tak dziwnie sama...młody u babci, a tato w pracy. Doszłam do wniosku, że zdecydowanie bardziej lubię te oranki kiedy jestem niewyspana, ale otoczona nimi.
 Człowiek to zwierzę stadne i jestem tego doskonałym przykładem:P Wczoraj rozmawiałam z moją koleżanką w pracy i powiedziałam jej, że strasznie jej zazdroszczę tego przyjścia do domu i walnięcia się na łóżko:)) Odpowiedziała mi,że zupełnie niepotrzebnie, ponieważ ja mam w domu tak wiele radości, że ten spokój traci na wartości...miała rację!! To Gabin jest tym światełkiem dnia codziennego, który potrafi doprowadzić mnie do łez radości...bez mojego dziecka wszystko było by takie byle jakie!! Więc niech skacze po mnie do woli, budzi skoro świt i urządza czasami te swoje urocze histerie bo ja kocham go kompletnie.
 Szukając pomysłu na obiad wpadłam na stronę chińskiej restauracji,która zachęca niejadków do jedzenia...szkoda tylko, że lokalizacja jej znajduje się kilka ładnych tysięcy kilometrów od nas...









Zdolnym kucharkom życzę powodzenia:D

Udostępnij:

Komentarze

1 komentarze:

  1. to bento! niebawem będzie u mnie słów kilka o pojemniczkach i akcesoriach, bo już są dostępne w Polsce :) świetna sprawa :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za komentarze, nawet nie wiecie ile radochy nam sprawiają:)