Wariacje codzienne

 Mija drugi tydzień a Gabryś póki co do żłobka nie chodzi...sama wymyślam o tylko mogę żeby go w domu zatrzymać. Przeraża mnie ten fakt, że znowu będzie potok łez i nieszczęście wypisane na twarzy, no cóż początki do łatwych nie należą...Rozmowy z mężem sprowadzają się do tego, że powinien spróbować w końcu od ostatniego razu minęły 3 miesiące, nowa grupa i trochę zmieniony skład cioć może spowodować, że młody zapragnie chodzić do żłobka??:)
 A ja jestem między młotem i kowadłem nie mam pojęcia co zrobić??? Zrezygnować można zawsze a spróbować nie zaszkodzi więc póki co plan jest taki, że w przyszły poniedziałek młody powędruje do grupy trzeciej...jeżeli będzie grana czarna rozpacz przez kolejne 2 tygodnie to żegnamy się ze żłobkiem  a dopiero za rok idziemy do przedszkola:)
 Tak naprawdę to chyba mnie to bardziej paraliżuje niż jego,matka wariatka trzeba się przyznać. Jednak dla mnie nasze wspólne chwile są bezcenne i chcę dla mojego dziecka tego co najlepsze...wspominam pierwszy rok żłobkowania i nie są to kolorowe chwile. A ja może za dużo o tym wszystkim myślę???? Mam nadzieję, że nie potrzebne tak panikuję i piszę czarne scenariusze...

Udostępnij:

Komentarze

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Dziękujemy za komentarze, nawet nie wiecie ile radochy nam sprawiają:)