Czuczu i w drogę:)

  Witamy się nowo-rocznie:) Sylwester został spędzony z Kapitanem Planetą...Gabrynio przespał całe fajerwerki - a myślałam, że w tym roku zobaczymy "pokaz" razem. No cóż przeliczyłam się:P Co najlepsze zazwyczaj jak głośniej się rozmawia to zaraz staje na baczność, a tu proszę 30 minut huku nie obudziło królewicza.

Fajerwerki bardzo mu się podobały troszkę oglądaliśmy wcześniej - zaleta mieszkania przy ogródku Jordanowskim przez calutki dzień ktoś pojawiał się na placu i strzelał:)) Gabin z nosem przyklejonym do szyby i tylko słyszałam "mamo bum, kolory!!":)))

Tatuś usłyszał i powędrował do rossmana po gift noworoczny dla syna:) I taka jest krótka historia pojawienia się kolejnej części Czuczu u nas w domu. Muszę przyznać, że mi wpadła w oko.
                                  

Malutkie kartoniki, które umiejscowione są na kawałku sznurka:) Idealne na podróż...rysunki są duże i wyraźne każdy podpisany na górze według koloru, a na dole nazwa co znajduje się na obrazku:) Dla nas idealne Gabryś ma fazę na kolory już od jakiegoś czasu:) Tak więc nauka przez zabawę z kolorami jak znalazł:))

Wczoraj bawiliśmy się w tramwaju...


co najlepsze zobaczył żółte słoneczko i rozgląda się intensywnie po wagonie po czym  wypatrzył kasownik w wiadomym kolorze i mówi" o żółte". Kolory , które wpadły w nam w oko to zielony, niebieski , czerwony i żółty:) Inne jakoś nie za bardzo go interesują:P

Scena z dziś rano...aparat w nowym telefonie jest do kitu więc zdjęcie nie pierwszej jakości:P


Tak więc czuczu ma u nas miejsce w plecaczku, Gabryń korzysta w miarę potrzeb:) A ja osobiście bardzo polecam za momencik ferie zimowe , droga długa do przebycia, a czuczu to super umilacz długich podróży!!

Gdyby kolory nie były numerem jeden to serie są 4 więc dla każdego coś dobrego:) Cena 19.9 więc na każdą kieszeń.

Udostępnij:

Komentarze

2 komentarze:

Dziękujemy za komentarze, nawet nie wiecie ile radochy nam sprawiają:)