Lukier pyszota


 Jak na tłusty czwartek przystało w domu zagościły pączki:)) W liczbie mnogiej...goście dziś od nas wpadli również ze słodką przesyłką...tak więc można było jeść do woli...skończyło się tak, że pączki obecnie się mrożą obok moich ukochanych truskawek:))

Synu korzystał ile wlezie robiąc słodkie oczęta i wyciągając małe rączki po "pąka". Gdyby on chociaż te pyszne pąki jadł w całości, nie bo po co??? Ja w domu mam małego wyjadacza lukru, no ewentualnie cukru pudru:P Jak mała wiewióreczka wszystko chwyta w łapki , migusiem zgryza wierzchnią warstwę podaje mi i słyszę "już nie". Synu matka zmuszać Ciebie nie będzie...ale co rączka sprytnie ładuje się do talerza w poszukiwaniu następnej porcji lukru:)) Tłusty czwartek, ja wiem niech dziecko sobie zje...ale jako wyrodna mamusia talerz zabrałam i kazałam zjeść tego nadgryzionego. Obraza majestatu nastąpiła i dziecko strzeliło focha...

No cóż nie zawsze słodkości powodują wybuch radości:) Więc kochani uważajcie z lukrem bo bywa bardzo stresujący:)

Pozdrawiamy pączkowo:)

Udostępnij:

Komentarze

4 komentarze:

  1. och, czekam na ten dzień cały rok, by wtedy pojeść pączków domowej roboty, te kupne się chowają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. my w tym roku nie daliśmy rady zrobić nad czym bardzo boleję:/

      Usuń
  2. :)))) mój synuś zajadał sie pączkami tzn pożuł w buzce i oddawał mi zmielonego paczka, żebym nie musiała się męczyć podczas gryzienia:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za komentarze, nawet nie wiecie ile radochy nam sprawiają:)