Ich dwoje


 Odkąd pamiętam zawsze marzyłam, żeby mieć dużą rodzinę. Cudownie wspominm wszytskie wakacje, ferie i zdecydowaną więkoszość weekend-ów, które spędzałam wdomu mojej cioci pełnej dzieciaków:) Nigdy nam się nie nudziło chociaż nie raz, nie dwa dostałam po głowie od straszego brata i tak za nic by nie zmieniła tego czasu...Wiedziałam,że u mnie w domu musi być dużo małych istotek , które wniosą ten powiew radości i ogromną dawkę miłości...

Mineło wiele lat, a ja nadal marzę o wielkiej rodzinie. Niestety czasy bardzo się zmieniły i ważny aspekt stanowią finanse tak więc pożęganałam się z pierwotnym planem 5, później odeszła wizja 4-chociaż może tzrecie będą bliźniaki:D -, ale 3 nadal jest naszym celem:))

Tymczasem w domu mam dwójkę małych koczkodanków:D Będąc w ciąży słyszałam wiele razy "złote rady" jak to będzie ciężko, że skończą się piękne czasy i wygoda. Cale mnóstwo pytań "Jak ty teraz sobie dasz radę z dwójką dzieci??". No cóż...chcieliśmy, marzyliśmy o dzieciach więc na prawdę nie rozumiałma tego przerażenia w oczach osób tak "bojących" się o nas!!

Pojawienia się Neli wstrząsneło światem Gabrysia...wcześniej mówiłam mu, że niedługo będzie z nami dzidziuś, cieszył się mówił do brzuszka, jednak bobas w obok niego ,a nie w brzuszku mamy to duża różnica dla małego człowieka. Pierwsze doby to czas, kiedy próbowałna co może sobie pozwolić...liczne histerie, zmiany nastroju i tekty "ja chcę do babci" powodowały, że serce mi pękało:/ Gabrynio broni zawzięcie "swojego" terytorium...pobudki zaczeły się o 5 nad ranem bo włśnie wtedy jest pora na pierwsze śniadanko Neli. Początkowo G. gramolił się do naszego łóżka, żeby uniemożliwić mi karmienie Nel - długie rozmowy, tłumaczenia i teraz pozostały tylko pobudki razem z kurami:) Gabi wie,że jak ją nakarmię to będzie czas dla niego...:))

Bardzo ważne stały się ponownie nasze małe rytuały...pomoc przy przewijaniu, przygotowanie kąpieli dla siostry razem z tatusiem, wieczorne czytanie bajki czy też "wspólne"posiłki...jak ja karmię Nelę to Gabryś je razem z nią :) Za niami wspólny miesiąc pełen wielu łez, krzyków, naszej bezsilności, czasu kiedy miałąm ochotę wystawić G.na balkon...ale też pełen wspólnych radości, łez wzruszenia, głośnego śmiechu, mnóstwa całusów, przytulańców, spacerów i wielu pięknych momentów. Bywa cholernie ciężko, ale zdecydowanie więcej jest tych pięknych chwil kiedy poękam z dumy , że mam takie cudowne dzieci:))

Czasu dla siebie mam więcej niż jak był sam Gabryń...dzieciaki mają wspólną dzremkę, a Gabryś dzięki siostrze chodzi wcześniej spać więc wieczory z mężem obok bez dziecka pomiędzy nami nareszcie mają rację bytu:) Włosy myję codzinnie baa nawet kąpieli zażywam:) Nadal piszę bloga, wieczorami nawet film obejrzę...jest naprawdę dobrze:)) A na koniec napiszę, że nadal marzę o 3 maleństwie!! Ileżto razy słyszałam, że jak będę miałą jedno to zobaczymy...i co jest dwoje, a ja nadal chcę:)


Udostępnij:

Komentarze

10 komentarze:

  1. duża rodzinka...pewnie ze super, szkoda ze czasy są takie jakie są i średnio wspiera sie duże rodizny:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niestety ale radzić sobie trzeba samemu...my na szczęście dajemy radę:D

      Usuń
  2. i ja chcę więcej mimo ze moje maluchy to wampiry energetyczne :)
    PS to ja Ambi, w nowym miejscu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kocham moich pożeraczy energii...swoją drogą już wiem czemu oni mają tyle siły kiedy ja już ledwo na oczy patrzę:P

      Usuń
  3. Pozytywne nastawienie powoduje, że dla chcącego nic trudnego :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Budujesz mnie - taką postawą - myślę sobie że dla takich osób właśnie "wymyślono" - macierzyństwo :))))
    A fotografia jest powalająca :)))

    OdpowiedzUsuń
  5. Cudne ujęcie Twoich szkrabow !!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to już sprawka naszego cudownego fotografia...https://www.facebook.com/pages/Wioletta-Szymaniak-Fotografia/349438975119054?fref=ts

      Usuń

Dziękujemy za komentarze, nawet nie wiecie ile radochy nam sprawiają:)