Te kilka dni

Od wczoraj jesteśmy w domu:)) Mam wrażenie jakby minął miesiąc odkąd ostatni raz kładłam się do mojego łóżka jeszcze z Nelą w brzuchu...te kilka dni przewróciło nasz świat do góry nogami! Mam wrażenie,że wszytsko dookoła wygląda jakoś inaczej a mój mały synek nagle stał się spory chłopczykiem...



Oto ona sprawczyni całego zamieszania:)) Luka przedstawił już Wam nasze szczęście ale teraz będzie o niej dużo więcej:)) Urodziła się pomimo planowanego terminu jakoś niespodziewanie w lutym...wszytsko potoczyło się tak szybko,że nawet nie miałąm czasu żeby zacząć się stresować. Coprawda na sali operacyjnej trzesłam się jak osika -ale psychiczniej strony stresu nie było:) Luka był ze mną, pomimo moich wczęsniejszych oporów nie dał się zbyć:P Cieszę się strasznie, że mam takiego upartego męża bo te chwile na sali były boskie...chyba każda mama, która widzi po raz pierwszy swoje dziecko mając swoją drugą połowę przy boku wie o czym mówię. Nie ważne , że leżałam na stole unieruchomiona od pasa w dół bo oni tam byli, dotyk takiego małego ciałka , które właśnie zostało wyjęte z naszego ciała to coś niesamowitego...



Pobyt w szpitalu wspominam jako piękny oczątek naszej znajomości:) Dzieki wspaniałej kadrze nie miałam ochoty uciekać najbliższymi drzwiami tylko cieszyłam się Nelą, jedyne czego nie mogłam przeboleć to brak Gabina...Ja wiem tylko kilka dni ale dla mnie to była wieczność!! Bałam się rozmów telefonicznych bo wiedziłąm,że będę płakać a on zaraz zaczął by łapać moje emocje. Tak więc kiedy tylko usłyszałam,że mamy zielone światełko na wyjście pierwszą myślą było nareszcie go zobaczę:)) Gabin o dziwo nawet się na mnie nie obraził, a ja zalana łzami tuliłam się do niego jakbyśmy mieli przynajmniej miesiąc rozłąki. Nie piszczam go nigdzie w najbliższym czasie:P



Kontat póki co jednostronny bo Nela je i śpi:) Gabin powoli odnajduje się w nowej sytuacji aczkolwiek dnia pierwszego mieliśmy kryzys łącznie z majtkosikaczami:O Jednak dziś biegał do młodej co chwila i tylko prosił żeby dać mu ją na rączki...czułość baterska momentami tak silna, że biedna Nel się krzwi w moich oczach można opisać tylko jako wielkie szczęście:)) Gabrynio pomaga przy myciu, podaje pieluszki i głaszcze ją po główce podczas karmienia...do bytu sielskiego jeszcze dużo brakuje ale pracujemy nad tym, żeby byli kochającym się rodzeństwem:)

Jeszcze raz dziękujemy rodzinnie za gratulacje:)))

Udostępnij:

Komentarze

18 komentarze:

  1. Cudne zdjęcia:)))Cudne chwile:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Gratulacje serdecznie, piękna Nela!Dużo zdrówka życzę i samych pięknych dni :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zdrówko się przyda na szczęscie tylko mi obecnie:)

      Usuń
  3. Pięknie:D Odpoczywajcie spokojnie i cieszcie się sobą:D Pozdrowionka dla wszystkich=]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czekamy na tatka i w pełni się sobą będziemy cieszyć:D

      Usuń
  4. pięknie!!!
    mała czarnulka! śliczna.

    OdpowiedzUsuń
  5. Zdjęcia rewelacyjne :) Gratuluję :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Niesamowite, już jesteście - i wyglądacie wspaniale :))))
    Właśnie tak sobie wyobrażałam ten HAPPY END!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja jakoś nie mogłam sobie tego wsyztskiego wyobrazić...:))

      Usuń
  7. Jeszcze raz wielkie gratulacje!
    Super, ze jestescie juz w domu! Zdjecie rodzenstwa rewelacja!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki...już na tapecie w telefonie:)

      Usuń
  8. zdjęcie z Braciszkiem mnie rozczuliło !
    OGROMNE GRATULACJE MAMO raz dwa! :*

    OdpowiedzUsuń
  9. pięknie :) gratulacje! :))

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za komentarze, nawet nie wiecie ile radochy nam sprawiają:)