34

Dziś mija kolejny miesiąc bycia z nami Gabinowskiego na tym świecie:) Ja nawet nie potrafię sobie przypomnieć jak to było bez niego...podobno długo spaliśmy w dni wolne, podobno często wychodziliśmy na wieczorne imprezy w gronie licznych znajomych, podobno całe dnie mogliśmy spędzić leżąc w łóżku i nadrabiając braki w serialach...ale to tylko podobno, bo ja już nie pamiętam :P Baaa ja nawet za bardzo nie chcę pamiętać:)

Gabin zweryfikował nasze życie do rzeczy ważnych i tych najważniejszych! Lista naszych "przyjaciół" troszkę się zmodyfikowała...na początku było mi przykro, ale widocznie tak miało być! Więc czy żałuję ani trochę niech oni żałują, bo my nadal jesteśmy tacy jacy byliśmy, a do tego w domu jest o wiele weselej z naszą dwójką małych chrabąszczy:))

A Gabinowski ciągle się zmienia!! Rok temu miał fazę "co na drodze to nieprzyjaciel"...bił prawie każdego, jak coś mu nie pasowało. Z perspektywy czasu wiem,że to oddziaływanie tego okropnego żłobka...tam zaczą miewać ataki złości, stał się agresywny,a ja jestem taka zła na siebie , że wcześniej się nie domyśłiłam i nie zabrałam go z przechowalni:( Bolesna lekcja na przyszłóść! Na szczęście młody zapomniał...obecnie w domu mam małego wrażliwca. Sama nie wierzę, kiedy na placu zabaw nagle ktoś go uderzy z oczu lecą potoki łez. Biegnie do mnie i wtula się z całych sił. Zdrugiej strony przestał wreszcie zabierać zabawki, choć poczucie właśności nadal silne:) Bardzo chętnie bawi się z innymi dziećmi, w szczególności z dziewczynakmi:P Przynosi im różne zabawki,wymieniają się...a ja nie mogę wyjść z podziwu!! Jestem z niego bardzo dumna -tak czytałam artykuł pani pedagog, że tak do dzieci mowić nie należy, ale jako że sama jestem pedagogiem uważam, ten artykuł za kompletną klapę - patrzę na niego i widzę małego, uroczego dżentelmena:)

 Nadal jest małym złośnikiem, kiedy tylko nie wychodzi mu zamierzony cel,słyszę jak zaczyna stękać słynne "kurcze mać", podskakuje w miejscu i za chwilę chyba rzuci zabawką. Kilka słów zachęty,mała pomoc i dalej świat jest piękny:))

Za nami 34 miesiące...za chwilę wkroczy do świata 3-latków. Na paluszkach już pokazuje, że ma 3 latka:)) Nie mogę się doczekać co nam przyniąsą kolejne miesiące. Wiem jedno nudzić się na pewno nie będziemy:))

Mój cudny "prawie 3-latek"


Udostępnij:

Komentarze

10 komentarze:

  1. ach, jak to było, jak ich nie było.
    nie wiem...
    i jak Ty nie chcę wiedzieć, nie chcę pamiętać.
    Gabrysiu najlepszego!

    OdpowiedzUsuń
  2. Za jakiś czas dzieciaki będą juz na tyle duże, że znów wrócicie do tego co było :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba nie tak szybko...bo jeszcze jedna, mała istota w planach:)

      Usuń
  3. Prawdziwy przedszkolak - ale masz o tyle fajnie że Nelka jeszcze taka malutka :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cieszę się każdą chwilą...choćw przypadku Neli to wydaje mi się, że czas pędzie dużo szybciej:P

      Usuń
  4. taki złosnik to skarb :D
    a wyspimy sie i nadrobimy seriale, wypady mniejsze i wieksze na emeryturze, hehe albo i nie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. najprawdziwszy! Myślę, że już za jakieś 10 lat będę się mogła troszkę polenić:)

      Usuń
  5. Super blog! :) Napewno będę tu zaglądać:) i zapraszam do siebie: tysiacgramcudu.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za komentarze, nawet nie wiecie ile radochy nam sprawiają:)