Przyjaźń

 Muszę przyznać, że mam szczęście do ludzi...w ważnych etpach mojego życia poznawałam wiele różnych osób, a wśród nch te najważniejsze i najbliższe mojemu sercu! Każda z moich obecnych przyjażni na początku na takową się nie zapowiadała wręcz przeciwnie:)

 Moja bratnia dusza , najlepsza przyjaciółka jest dla mnie jak siostra...nie wyobrażam sobie,że mogłoby jej nie być w moim życiu. Tak więc jak tylko dowiedziałam się, że niebawem wyprawadza się do innego miasta pół nocy przepłakałam...co z tego, że nie widujemy się codziennie ,ja wiem że jak coś się stanie zawsze jesteśmy dla siebie. Jest moją spokojnieszą stroną i z nikim innym tak dobrze się nie bawię! Moje dzieci uwielbiają swoją cioteczkę , a ja uwielbiam całą ich familię:)) Nie mam pojęcia jak to będzie kiedy jej niebędzie tak blisko...chyba będę bardzo często jeździć pociągami:)

Na studiach poznałam moją drugą połówkę i moją cudowną M. To były piękne czasy pełne szalonych pomysłów spowodowanych pewnie litrami %:)) Swoją drogą nie dajcie się zwieść pozorom, że na kierunkach pedagogicznych studują sami nudzirze i przyszłe panie nauczycielki, które boją się głośniej odezwać. Miałam towarzystwo doborowe...niestety lata mijają i każdy idzie swoją drogą:) Obie bardzo się zmieniłysmy, ale niezmiennie jest w moim serduchu:)

Nawet nie chcę wiedzieć co myślałyśmy o sobie na początku znajomości...pierwsze wrażenie na pewno nie było najlepsze:) Czasy liceum to początek mojej przyajźni z A. Możemy nie widzieć się bardzo długo, nie gadać kilka miesięcy, a wystarczy jeden telefon i mam wrażenie, że rozmawiałyśmy wczoraj! To właśnie ona płakała do słuchawki kiedy dowiedziała się, że "panienką już długo nie będę"...jeszcze większy potok łez wywołały więsci o rosnącym brzuchu...ma wygląd słodkiej błondynki, ale nie radzę zachodzić jej za skórę. Za chwileczkę, za momencik to ja będę ryczeć z jej powodu...moja A. już długo panienką nie będzie!:)) Pewnie podtrzymując tradycje jeszcze bardzije będę wyła kiedy dowiem się o nowym członku rodziny:))

Przyjaźń ma wiele różnych stron, każda jest ma ogromne znaczenie... dlatego patrząc na Gabina zastanawiam się jaki będzie jego najlepszy przyjaciel??? Jego obecni kumple to dzieci moich koleżanek...jak tylko słyszy, że spotakmy się z Olim, Kamilem lub Tymkiem jest gotowy nawet się samodzielnie ubrać:P Towarzyska z niego istota...już niedługo przedszkole więc pewnie będę miała zaszyt poznać nowych super kumpli...:))

Gabin i Kamyk w akcji...strzeżcie się dzieci naciągają oni, będzie dym:)








Gabin po wspólnych spacerach pada jak mucha...Nel nie wiedzieć czemu też:P


Udostępnij:

Komentarze

1 komentarze:

  1. Trzecie zdjecie od koca i ostatnie super :) A że Neli tak wygodnie na braciszku spać :) hehe super to wygląda :) A co do przyjaźni, to moje wszystkie jakoś się posypały :( dwie przyjażnie przez Anglie, bo je tu zaprosiłam aby pomóc i niestety... a jedna została, ale jest 1600km ode mnie, nie widziałyśmy się juz 2 lata, ona nie mieszka w rodzinnym miescie, nie bylam na jej weselu rok temu, bo rozwaliłam auto, kupiliśmy dom i nasze puste kieszenie nie pozwoliły nam na 4 dniowy wypad do Polski, przepłakałam pół nocy i do dziś mi przykro z tego powodu, razem chodziłyśmy teraz w ciąży, ale też się nie widziałayśmy :( przykre to, a zwłaszcza, jak ma się taką bratnią duszę tysiące kilometrów od siebie :(

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za komentarze, nawet nie wiecie ile radochy nam sprawiają:)