Błoto, czyli sekret piękna

 Na dworze piękne słoneczko, więc po obiedzie biegusiem na spacer. Postanowiłam ułatwićsobie życie i wózek chowam do auta :) Tak więc Gabin ze swoim sprzętem biegnie do przodu, ja za nim truchcikiem. Przystanek auto nie zawsze przystankiem dla naszej trójki. Pech chce, że zaparkowane idealnie na przeciwko placu zabaw. Widzę, że kreći się niesamowicie, z nogi na nogi i kroczek za kroczkiem coraz dalej od nas.

Ja: Gabin czekaj, zaraz pójdziemy.
G: Czasu nie mam, czasu nie mam.
Ja: Synu mamy czas, poczekaj aż rozłożę wózek i już idziemy się bawić.
G: To ja czekam tu - paluszkiem wskazał plac zabaw.
Ja: Dobra to leć, zaraz przyjdę.

 Dziecko czasu nie ma, więc niech się bawi. W koncu widzę go przed sobą. Ale cóż to??? O nieeee!!! Moje dziecko zboczyło z trasy, ponieważ obok placu jaiś wielki inteligent wymyślił, że postawi fragment budowli służącej do skoku w dal... Budowla nie skończona, ale piasku tam w bród, a że ostatnimi czasy sporo deszczu spadło... hmmm kąpiel błotna gotowa :)




 Buty rzucił z boku, łopatkę wpakował do błota i dawaj. oczątkowo nieśmiało zerkał na mnie czy aby napewno może. Serca nie ma, mu zabraniać... skoro taki fun. Ubrany idealnie do błota, nie ma co :P  Tak więc usiadłam z Nelką obok i obserwowałam. Do zabwy dołączyły klocki Tobbles i wtedy się tak rozkręcił, że cały ubiór należało niezwłocznie wrzucić do pralki. Radocha poziom 10. Ja z Nelą też się bawiłyśmy przednio. Takie widoki to nie codzienność.






Matki zabierały od nas swoje dzieci, mnie mordowały wzrokiem :P Dzieci w płacz, bo one chcą tam się bawić, a nie na czystym placyku... oj działo się, działo :) My bawiliśmy się przednio. Humory nam dopisywały, więc kąpiel błotną polecam... może niekoniecznie w jasnym wdzianku :P

Udostępnij:

Komentarze

22 komentarze:

  1. dzięki konkursowi poznałam wiele cudownych blogów-super:))) Mój Ulubieniec widzę, jak moje stadko-nic sobie z konwenansów nie robi i w błotko uderza:))))
    Kochana Mamo cudnego Urwisa-paczka z ciuszkami wyleciała do Was:*
    jeszcze raz gratulujemy!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękujemy bardzo!!:))Gabryś i konwensanse to przeciwieństwa:)

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Nie ma co podziwiać, to tylko błoto:P

      Usuń
  3. I takie zabawy są najlepsze:) Pamiętam jak ja po kałużach biegałam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja byłam typem chłopczycy więc biegałam po kałużach,skakałam po drzewach i robiłąm takie cuda, że moja mama twierdzi,że przeze mnie otrzymała sporo siwych włosów:P

      Usuń
  4. Szkoda mi, że ja tak spokojnie na takie "brudzące" zabawy nie potrafię potrzeć. A przecież sama lubiłam się w kałużach bawić... Eh, zapomniał wół... Ale ćwiczę to w sobie, ćwiczę!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. trzeba wyzluzować...a jakie wspomnienia będziecie mieli:)))

      Usuń
    2. ja też w sobie ćwiczę :)
      choć ostatnio bez gadania patrzyłam jak E robi błoto w wiaderku...
      ps. zmieniłaś chyba adres bloga i nie miałam Cię na moim blogrollu. nadrabiam :)

      Usuń
  5. Uwielbiam, po prostu uwielbiam, takie utytłane dzieci :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też:))) w końcu bródne dzieci to szczęsliwe dzieci:)

      Usuń
  6. haha jakoś idealnie mi się wpasowaliście w tą scenerię :) w sensie szalonych pomysłów! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. szalone pomysły to ma on:P Ja tylko się na nie godzę:))

      Usuń
  7. Ubranie się wypierze a co tam ważne żeby była radocha :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wychodzę dokładnie z tego samego założenia:))

      Usuń
  8. Tu się schowaliście!!! A ja się zastanawiałam co u Was taka cisza ;)

    ps. Do zabawy w takim miejscu myślę, że byśmy się dołączyli;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w takim razie zapraszamy na wspólne błotne podboje:)

      Usuń
  9. zmieniliśmy co by nie było wyrózniania Gabrysia:))

    OdpowiedzUsuń
  10. Achachach, no kurcze, u nas nie ma takich fajnych placów zabaw a by się przydały.... ostatnio rozbijałam baze namiotową w Regetowie (Beskid Niski pod granicą ze Słowacją) i doszłam do wniosku, że to idealne miejsce dla dzieci. Wszędzie błoto :)))) Zresztą mieliśmy dwójkę małoletnich testerów, woziliśmy ich na taczkach, bawiliśmy w podchody przy źródełku, takie wakacje to jest to. Oni są z tak zwanego "Klubiku Karpackiego", jeżdżą na rowerach od przedszkola i wpadają od czasu do czasu w dzikie miejsca :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za komentarze, nawet nie wiecie ile radochy nam sprawiają:)