Dawno temu w świecie iluzji

 Pamiętam doskonale, jak to siebie samą okłamywałam - rzecz jasna o tym nie wiedząc - dzieci moje będę wychowywane zgodnie z moim, a jakże pięknymi zasadami (sic!).

 Po pierwsze żadnych słodyczy, przynajmniej do 3 roku życia. No cóż mogę rzec plan ambitny został wykonany dokładnie w połowie, kiedy to Gabin jako 18 miesięczny słodziak skosztował ciacha... Sprawa się rypła, bo ciachao pyszota i syn nie zamierzał łatwo odpuścić tematu. Babcie płaczą nad nim jaka chudzinka, więc kuszą, że jak zje obiadek to dostanie deserek :P 

 Tu dochodzimy do punktu numer 2 - żadnego przekupstwa. Ach jaka ja byłam naiwna, kiedy patrzyłam na inne matki mówiące "proszę Cię synku/córeczko chodźmy do domu to dostaniesz...". Dumna i blada patrzyłam na nie z wyższością myśląc sobie, jak to tak można przekupstwem załatwiać sprawy zamiast normalnie z dzieckiem porozmać. Teraz sprawy nazywam transakcją wymienną :) Wstyd mi jest, że tak oceniałam inne mamusie sama nie będąc jeszcze w ich kręgu. Teraz to pewnie na mnie tak patrzą inne kobiety, myśląc sobie w duchu "jak tak możesz".

 Sprawa numer 3 to już zupełnie inna bajka...love komputerowe. Dzieciaki i elektronika, nie u nas tak nie będzie. Nie było do czasu aż zaszłam w ciążę z Nelką, dostałam nakaz leżenia, a dzieciol zaczął szaleć.  Stary, dobry youtube wspomagał mnie bardzo. Tak leżeliśmy razem i oglądaliśmy jak jeżdżą traktory po polu, metro wjeżdża bądź wyjeżdża z tunelu i różne inne dziwne filmy. Gabin ma gust bardzo specyficzny jeżeli chodzi o ulubione programy. Synu nauczył się nazw planet po angielsku, liczy do 10 w dziwny polsko-angielski sposób i lepiej obsługuje komórkę oraz ipad-a ode mnie :P 

 Tak kiedyś myślałam, że świat rodziców jest biało-czarny, zupełnie nie wzięłam pod uwagę całej kolorowej tęczy. Obecnie jemy wspólnie ten kawałek ciasta. Ja wspominam i śmieję się sama do siebie.

 Dzięki za uświadomienie, że plany w większości można sobie włożyć w buty! Kocham Was za to, że uczucie mnie właśnie takich prostych prawd.

Udostępnij:

Komentarze

22 komentarze:

  1. Ojjj święta prawda... postanawiamy sobie coś a w końcu i tak wychodzi wszystko inaczej.. Myślę że każda mama to zna;)
    To się nazywa brak konsekwencji wobec siebie;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no tak brak konsekwencji wobec samej siebie...jak to brzydko brzmi:P Może tak by napisać, że konieta zmienną jest:)

      Usuń
  2. Życie! Życie zwykle koryguje nasze plany! Bo nie wiemy, co nas czeka - jakiego małego człowieka spotkamy, jak będzie już po drugiej stronie - a każdy z nich jest inny ;). My też mamy taką listę, co to nie zadziałało ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam tylko nadzieję, że te nasze listy za szybko się nie wydłużą:)

      Usuń
  3. dokładnie ja sobie nic nie planuję od kiedy urodziłam pierwsze dziecko wiem, że plany zawsze się nie sprawdzają. trza zaufać własnej intuicji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. intuicja to podstawa - kieruję się nią przede wszystkim:)

      Usuń
  4. Mój plan o słodyczach jest nie do złamania. Zero sklepowego gówna. Jeśli coś słodkiego, to tylko przygotowanego przeze mnie. Ja się za dobrze na żarciu znam, żeby serwować dziecku choćby Danonki i inne takie... :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale słodkie to słodkie:)) My danonków nie jadamy, młody je ciasta, ciasteczka i buły słodkie domowego wypieku zazwyczja, choć czekolada i lody też wpadają...ale miało być tak, że w ogóle do 3 roku życia tych rarytasów miał nie znać

      Usuń
  5. U nas miało być bezzsmoczkowo i nie dało rady. Miało być picie tylko wody i też padło. Ehhhh życie :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ze smoczkiem też poległam...ale tego jakoś nie żałuję:P

      Usuń
  6. No nie wyprowadzaj mnie z mojego świata iluzji no!
    ja sobie też założyłam, że żadnych sklepowych słodyczy!. Jak kisiel to mojej roboty, jak ciastko to też moje i już.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ok już więcej nie piszę:P Życie Cię pewnie wyprowadzi:))

      Usuń
  7. Plany planami a rzeczywistość niestety jest zupęłnie inna...

    OdpowiedzUsuń
  8. Rzeczywistość niestety weryfiluje nawet najdoskonalsze plany! ;-)) Ale czyż to nie jest cudowne, że życie i co najlepsze - my same - ciągle potrafimy się zaskoczyć? ;-) Ściskamy i do zobaczenia wkrótce!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to fakt zaskoczenie to element stały przy dzieciach, a ja pomimo wielu złamanych założeń nadal go uwielbiam:)

      Usuń
  9. a my nadal w sferze postanowień czego nie będę robić / jaką mamą nie będę i Twoje 3 punkty też u nas jak najbardziej aktualne, ale mój synek ma dopiero 9 miesięcy więc jeszcze mam trochę czasu... na ich złamanie ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. koło dwóch lat się zaczyna...pomimo moich błędów życzę wytrwałości w postanowieniach:)

      Usuń
  10. a dzieciaki, które nie znały smaku słodkiego przez długi czas, np. tych 18 miesięcy, mają mniejszą ochotę na słodycze? Macie jakieś doświadczenia w tym zakresie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. może nie tyle co mniejszą, co po prostu ich nie znają więc i nie ma pokusy:) Dzieci stosują się do nawyków propagowanych przez rodziców , więc jak wy nie będziecie wcinali słodkości sklepowych to i dzieciol nie będzie się ich sam domagał:)

      Usuń

Dziękujemy za komentarze, nawet nie wiecie ile radochy nam sprawiają:)