Dlaczego Polacy nie chcą i nie mogą mieć dzieci

Na spotkaniu majowym z innymi blogerkami między innymi na ten temat rozmawiałyśmy na panelu dysukcyjnym. Na prośbę Stelli z bloga pół matka pół człowiek wątek rozwijam:)
Temat ciężki choć pozornie wydaje się być banalny...

Moja próba stanięcia twarzą w twarz z problemem kończy się kilkoma wnioskami, niestety średnio miłymi.

Po pierwsze dochodzę do wnioku, że  młode pokolenie nastawione jest przede wszystkim na rychłą karierę, zarabianie duuużej kasy, życie w "luksusie". A dzieci nijak nie idą w parze z robieniem kariery. Zwłaszcza na początku. Młode mamy choć w większości to bystre, dobrze zorganizowane istoty stawiają narodzinę - poprzez co oddalają się od szybkiego awansu. Na ich miejsce są tysiące chętnych. Czy więc warto "zaprzepaścić" te wszystkie lata nauki, pracy dla małego człowieka???

Po drugie wygoda...ileż to razy spotkałam się z tym, że oszalałam decydując się na dwójkę w taki krótkim odstępnie czasowym...jak usłyszą, że  dumnie wspominam o trzecim łapią się za głowę! To kiedy ty pożyjesz??? No właśnie kiedy??:P Bo z dziećmi się nie da...:/ Młodzi wolą decydować o swoim życiu, nie mieć zobowiązań tym bardziej takich wieloletnich. Choć to przykre, ale w dużej mierze spotykam się ze stwierdzeniem, że dzieci nie "są wygodne"...okropne i bolesne dla mnie jako mamy, ale cóż nikogo przekonywać nie zamierzam , że bycie rodzicem to piękna rola.

Po trzecie sławienne finanse o których już pisałam, w pkt. 1 Jednak teraz w obrazie blokującym powiększenie rodziny. Rynek pracy jest obecnie bardzo niestabilny, kredyty otrzymujemy na lat 30 - czyli do emerytury pracujemy na mieszkanie. Utrzymanie kosztuję całkiem sporo więc kolejny członek rodziny, możliwość utraty pracy po poworocie z urlopu maicerzyńskiego nie zachęcają.

Po czwarte kiepskie wsparcie...Państwo olewa rodziny - choć pomalutku coś się zmienia:)) O systemie socjalny już nie będę wspominać, bo najzwyczajniej w świecie, jako pracownik socjalny wstydzę się o tym pisać. Rodzice zazwyczaj nie mają jak pomóc, bo babcie, które za moich czasów pomagały czyt. zostawały z dziećmi, kiedy mama szła do pracy -dziś same intensywnie chadzają do pracy co by mieć prawo do emerytury.


Po piąte co dalej??? No własnie niby żłobki są, niby klubów malucha pełno. Przedszkoli też całkiem sporo...jednak jak w większych miastach przy odrobinie szczęścia możemy się spokojnie dostać tak już w mniejszych miejscowościach to istny cud dziecko na liście przyjętych do placówki. W temacie nic się nie zmienia od wielu lat...Prywatne przedszkola na odpowiednim poziomie to koszt powyżej 1000 złotych... więc jak to wszystko pogodzić???

 Z drugiej strony...mój wieczny optymizm mówi mi, że chcieć to móc!! Ja wiem, że dzieciaki dają nam niezwykłe siły napędowe, które sprawiają, że możemy przenosić góry! Każdy powinnie przemyśleć sprawę bardzo dokładnie...bo decyzja o powiększeniu rodziny to jedna  z tych najważniejszych w życiu.

Ps. Ja polecam!:)

Udostępnij:

Komentarze

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Dziękujemy za komentarze, nawet nie wiecie ile radochy nam sprawiają:)