gugagu tu ptasie radio?!

W domu zatrzymani bo młodemu cieknie z nosa paskudne katarzysko:/ Na szczęście na finiszu-  nubilizator działa cuda:) - myślę, że dziś skusimy się na spacerek...w innym przypadku dzieci mi dom rozniosą...



Gabin biega jak szalony, w końcu chore dziecko to nie znaczy bez dziecko bez sił...auto w jednym ręku, w drugim wagon i tylko słychać "uwaga, jedziemy tiidiiiiiii". Początkowo było wesoło, ale po godzinie pisków słyszałam je nawet wtedy kiedy on się zdrzemnął:P  Nelka nasza ozaza spokoju nawiązuje nowe znajomości...zaczeło się jak skończyła miesiąc. Pierwszy raz na macie i od razu wpadł jej w oko pewien świergoczący jegomość:)






Tak więc od początku znajmości czasu trochę mineło, młoda olała konwenanse i cap zielonego od razu za kółko. Nawija do niego, śmiechem się zanosi jak ptaszysko "odpowie"...randkować potrafi nawet
z godzinkę więc mata, a w sumie świergol to zabawka najważniejsza w domu. Gabin postanowił zbadać magiczne moce zielonego cudaka...poleżał, pościskał i usłyszłam...
"nudno tu, czemu Nelka się śmieje???"
"synu , ona kocha ptaszka, tak jak ty kochasz swoje zabawki"
"Moje zabawki są fajne, a ptasiek nudny"
"yyyyyyyyyy...dla każdego fajne może być coś innego"
"Nela lubi nudne tak???"
"nie, ona jest maleńka i lubi zabawki, które tobie niekoniecznie się muszą podobać"
"czyli nudne..."





To rześmy sobie pogadali...:))
Nelka szczęśliwa bo znajomość idzie w dobrym kierunku, Gabin zdziwiony, że jej się podoba...a ja mam wreszcie czas na kawę:) Swoją drogą zimna wcale nie jest taka zła:))

Udostępnij:

Komentarze

4 komentarze:

Dziękujemy za komentarze, nawet nie wiecie ile radochy nam sprawiają:)