Happy B. - relacja z urodzin Gabinowskiego cz. 1

 Urodziny podzieliśmy na dwa dni :) Pierwszy wypadał w dniu 23.07, czyli dokładnie w 3 rocznicę pierwszego krzyku. Został ułożony specjalnie pod młodego i miał być spędzony tylko z nami.
Razem z tatusiem opracowaliśmy plan, daliśmy Gabinkowi do wyboru parę opcji i gotowe.

 Z roku na rok jest coraz weselej. Młody wiedział, iż we wtorek jest "jego" dzień! Mama z tatkiem będą spełniać dziecięce marzenia, więc jak tylko otworzył oczęta zaczęło się :)

Punktem pierwszym były oczywiście prezenty:





Radocha wielka, ale czasu brak, bo wszystko musieliśmy synchronizować z drzemką jubilata. Całe szczęście pogoda była jak marzenie - rozmowa z Matką Naturą odniosła efekt. Spodnie na pupę, czapka na głowę i ruszamy!
Jak urodziny to tylko komunikacja miejska, ponieważ młody ją uwielbia!



Woda, statki, czyli spacer brzegiem Wisły... dobrze, że przed nami były służby dbające o porządek i sprzątnęli całą masę butelek :/ Gabinowski biegał jak szalony, co i rusz piszczał na widok statków i łódek :)
Tatko spacerował z Nelką, a ja biegałam z młodym :)
 Wiecie, jak to jest kiedy czujecie się tacy kochani i szczęśliwi - ten cudowny spokój w naszym ciele i duszy. Ja właśnie tak się czułam, zewsząd przenikało mnie szczęście na ich widok!








 Spacerowym krokiem dotarliśmy do ukochanych fontann Gabrynia. Długo ubrany nie pobył, nic nie jest wstanie go powstrzymać przed wyskoczeniem do wody. Nelka z zafascynowaniem patrzyła na brata, który biegał wśród tryskającej wody :) Pewnie niebawem dołączy do niego...








Kiedy zaczęło się robić chłodno w pupę, Gabin sam zdecydowała, że pora ruszać dalej... gdzie??? Na rurkę z kremem :) My we dwoje z wózkiem w rękach po całym mnóstwie schodów, a Gabin już rozpoczął podboje Starego Miasta.
W wakacje jest to średnie miejsce na spacer z dziećmi, ze względu na całą masę turystów... ale co zrobić, jak właśnie tam są jedne z najlepszych rurek z bitą śmietaną :)





Jutro cd.

Udostępnij:

Komentarze

2 komentarze:

  1. wtorek 23.07 to był rzeczywiście szczególny dzień :))
    ps. mikser? Gabin lubi gotować? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. miałam coś czuja, że właśnie wtedy Helenka pojawi się po właściwej stronie brzucha:))

      Mikser, to zdecydowanie mój najlepszy pomocnik:)) Gotuje zawsze z wielkim uśmiechem na twarzy:D

      Usuń

Dziękujemy za komentarze, nawet nie wiecie ile radochy nam sprawiają:)