Mini Micro = wielka frajda

Przyszła tuż przed dniem dziecka, nie doczekała do wielkiego dnia, bo pan kurier wręczył paczkę przy Gabryniu:) Wielkie odpakowywanie no i co "mamo ulajnoga"! Gabin jednak należy do tego typu dzieci, co to skaczą na widok każdego nowego cuda w domu, a czy rzeczywiście się sprawdzi miał pokazać nam czas...

Początki były trudne dla taty, cudowne dla mamy, pouczające dla Gabina. Młody po jazdach na biegówce nie był w stanie opanować skrętu na nowym sprzęcie. Tak więc dwa razy odbijał się nogą, i robił kółeczko. Spacer rzeczywiście wyglądał jak spacer, a nie bieg z przeszkodami:) Tatuś bardzo niepocieszony, ponieważ w jego oczach Gabin to super sportowiec - wyczynowiec. Więc jak to możliwe, że od razu nie jedzie w tempie błyskawicy??

Dzień drugi mnie zaskoczył...wyszliśmy we trójkę, ja bardzo szczęśliwa, że czeka mnie wolny spacerek po osiedlu! Gabin wskoczył na hulajnogę i pomalutku mknie, a raczej sunie. Nie minęło 5 minut i co...koniec wolnego spaceru. Losie trzymajcie mnie ten sprzęt jest szybszy od rowerka biegowego! Nawet nie myślałam, że to możliwe:P





Gabin uwielbia swoją zieloną strzałę, przede wszystkim dlatego, że jest bardzo poręczna. Schody nie stanowią już przeszkody, sprzęt cap w łapkę i maszeruje po nich. Widzę, że dzięki dwóm kółeczko i specjalnej budowie wywrotki są dużo rzadsze:)) Mnie i tatka cieszy fakt, że można się poruszać tylko po chodnikach i asfalcie, więc młody nie robi sobie skrótów poprzez piasek bądź trawnik.





Nie jestem w stanie odpowiedzieć na pytanie, który sprzęt jest lepszy - rowerek biegowy, czy może jednak hulajnoga?? Gabin na obydwu czuje się, jak ryba w wodzie:) Hulajnoga na pewno jest szybsza - co w naszym przypadku stanowi minus, ale jednocześnie jest sporo lżejsza więc, jak dzieciol się zmęczy, choć to u nas sporadyczne przypadki , wrzucam ją na wózek i nawet nie odczuwam bagażu.




Mini micro stanowi świetny wstęp do hulajnogi na dwóch kółeczkach, czyli jak już przejdziemy do wersji dla starszaków Gabin będzie wprawiony jeźdźcem:) Póki co szalejemy na 3 kółeczkach, suniemy szybciorem alejkami, mama ma gratis jogging, a syn wielką frajdę:))

Ps. Zdecydowanie najwięcej mamy takich zdjęć...chyba nie muszę pisać dlaczego:)


Udostępnij:

Komentarze

8 komentarze:

  1. ależ radość na zdjęciach :)
    sunie jak strzała.
    jak Ty za nim nadążasz?:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zawsze mi wychodzi:P Najczęściej biegusiem:)

      Usuń
  2. Hulajnoga idealna dla niezmordowanego Gabrysia :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Sama bym na takiej pojeździła :)
    Fajna!! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja chyba muszę niebawem zainwestować w rolki:)

      Usuń
  4. i już na żadne fitnesy chodzić nie trzeba ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po 3 h truchtem myślę, że zdecydowanie nie trzeba:)

      Usuń
  5. Lulajnoga - kozacko-wysmienita :))) - Gabi prezentuje się świetnie i najważniejsze, że ma z niej niesamowitą frajdę :)) - Mamy taki samy kask - bardzo lubimy czerwone kapturki :))) Pozdrowionka kochani :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za komentarze, nawet nie wiecie ile radochy nam sprawiają:)