Ciemna strona piaskownicy

Miało posta nie być, jako że urlop i dostęp do sieci kiepściutki. Jednak czasami jest tak, że coś rusza moje serce dogłębnie i mam wrażenie, że muszę!

Muszę napisać o tym co mnie boli, a może nawet nie boli tyle, co serce ściska i powoduje, że ze złości i niemocy zaciskam pięści!

Plac zabaw to nasz stały punkt program. Dziś znaleźliśmy jeden obok pobliskiej fontanny :) Gabinowy raj! Woda tryska, można się pobujać, babkę postawić i czegóż tu chcieć więcej? Siedzimy na piaskownicy, lepimy te babki, Gabin kopie namiętnie dołki i podaje mi "mokry" piach. Piaskownica jest maleńka, więc czwórka dzieci, która siedzi obok nas powoduje, że już nie ma gdzie łopatki włożyć. Rozmawiam z G. jednak czuję na sobie wzrok innych dzieci, odwracam głowę uśmiecham się do dzieci i się zaczyna :)
- Proszę Pani czy mogę tą zabawkę?
- Proszę.
- Super, ale co to jest?
- To taka zabawka wszystko w jednym sitko, łopatka, grabki
- Ale super. Ja takiej nie mam ,bo mama nie ma pieniędzy na gówniane zabawki.
- ?????

Bawimy się dalej, przychodzi drugi chłopiec i zaczyna wyrywać bratu naszą łopatkę:
- Oddaj to, złodzieju!
- Nie, Pani mi pożyczyła!
- Ukradłeś!

Zainterweniowałam, chłopcy się uspokoili, więc bawimy się dalej. Gabin lekko zszokowany, dorośli obok  niewzruszeni, a ja czuję się dziwnie nieswojo.

Podchodzi do nas śliczna blondyneczka. Głowa pełna loczków, jednak w oczach nie widzę tych radosnych  iskierek. Zaczyna się bawić z Gabim, dziewczynka ma na imię Paulinka. Nagle siada obok nas jej mama. Ja nawijam jak szalona z dziećmi, ona milczy. Dzieciaki żartują, uśmiechają się, a mama P. w płacz:

- Mamo czemu płaczesz, proszę przestań.
- To przez twoją głupią babkę, a moją cholerną matkę.

To jedna  z takich sytuacji, kiedy nie wiem co ze sobą mam zrobić! Miałam ochotę zabrać Gabina i uciec! Mama Paulinki zaczyna mi opowiadać swoją historię, o tym jak została oszukana, że teraz musi iść do domu samotnej matki. Proszę ją o to, żeby nie mówiła takich przykrych rzeczy przy dziecku. Pomimo tego, że jej córa jest mała na pewno rozumie, a warto ograniczać takie historię przy dziecku.

- A co Pani myśli, że ona nie wie. Ja w nocy spać nie mogę i muszę jej powiedzieć, co i jak.
- Dziecko nie powinno słuchać o takich rzeczach.
- Niech wie, jak jest świat!

Klnie, kilka razy proszę ją o to, żeby tego nie robiła. Paulinka coraz głośniej mówi do mnie, próbując zagłuszyć swoją mamę. Gabin przerażony, ja zupełnie nie wiem co mam zrobić?

Zabrałam go i poszłam z moim dzieckiem pod rękę. Paulinka nam pomachała i powiedziała, że Gabin ma super mamę, szkoda że ona nie...

Serce mi pęka, że nie mogę nic zrobić, te dzieci nie mają tych cudnych, beztroskich chwil. Są obciążane przez tych, którzy mają za zadanie chronienie ich przed złem tego świata. Ten cudowny czas dzieciństwa zostaje wypełniony problemami dorosłych, a tak być nie powinno!
 My więcej na ten plac zabaw nie pójdziemy, bo ja nie chcę żeby moje dziecko miało styczność z takim światem. Wiem, że nie zawsze uda mi się go ochronić, ale dopóki mogę to zawsze tak będzie!

Udostępnij:

Komentarze

22 komentarze:

  1. Nie znoszę, gdy rodzice obciążają dzieci swoimi problemami. W mojej ocenie jest to niedopuszczalne. I co to da? Dziecko pomoże, doradzi?! Nie. Dorosły sobie nie radzi ze swoimi emocjami, więc obarcza nimi dziecko- gdzie tu sens?! Włos się na głowie jeży naprawdę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. właśnie dlatego jest taka osoba zwana powszechnie psychologiem - tylko, że Ci co mają problemy często je bagatelizują i robią krzywdę swoim najbliższym tym samym. Szkoda tylko, że ci najbliżsi to często dzieci.

      Usuń
  2. Dzieci jak dzieci, ale gdyby mnie jakaś kobieta zaczęła zwierzać się ze swoich problemów, uciekałabym, gdzie pieprz rośnie. Nie znoszę, gdy ktoś się nad sobą użala do mojego ucha :|

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. uwierz mi, że miałam taką ochotę:P

      Usuń
  3. I znów szkoda dzieci.. Dlaczego dorośli nie mogą zrozumieć, że naprawdę niektórymi rzeczami po prostu nie powinno obarczać się swoich dzieci! Niech Maluchy mają ten bardzo krótki okres dzieciństwa, beztroski i spokoju.

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj straszne to co napisalas... ja sie jeszcze nie spotkalam z vzyms takim i mam nadzieje ze tak nie bedzie, ale wiem ze swiat jest okrutny a te male bable niczego winne, aj... pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. życzę ci z całego serducha, aby takie atrakcje Cię omijały:)

      Usuń
  5. Przykre to wszystko... Życie nie jest proste, nie zawsze jest też różowe, nie zrozumiem jednak chyba nigdy ludzi, którzy tym ciężarem obciążają - niepotrzebnie - swoje dzieciaki. W sprawy dorosłych dziecko nie powinno być mieszane. Wszak dziecko to dziecko. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. tak też zauważyłam, że mamuśki ,niektóre oczywiście, uwielbiają się uzewnętrzniać, a niech gadają, jakiego mają ćwoka, niedojdę w domu, że pije, ale na miłość boską, nie przy dziecku, oszczędźmy im ile się da...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. szkoda, że nie wszystkie jesteśmy tego zdania:(

      Usuń
  7. dlatego m.in. omijam wielkim łukiem place zabaw.
    strach się bać, co można tam zobaczyć i nasłuchać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na większości jest ok, takie "perełki"rzadko się zdarzają:)

      Usuń
  8. Nie wiem jak bym się zachowała w takim momencie.
    Słowa dziewczynki są takie przykre...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja czułam się fatalnie i mimo doświadczenia zawodowego w temacie patologii nadal średnio komfortowo czuję się w takich sytuacjach

      Usuń
  9. Na dorosłego człowieka lista cudzych problemów to często zbyt wiele, a co ma zrobić z takim ładunkiem małe i tak emocjonalnie zaangażowane dziecko..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zazwyczaj takie dzieci niestety nie potrafią sobie z tym poradzić:(

      Usuń
  10. Jaka ta dziewczynka musiala być dojrzała, zeby na koniec powiedzieć taką rzecz. Biedna. Powinna móc się beztrosko bawić :(

    OdpowiedzUsuń
  11. Smutne to:( A słowa tej dziewczynki na sam koniec w szczególności:(
    Z jednej strony myślę, że dzieci też powinny wiedzieć o tych "złych" emocjach rodziców, ale emocje, a problemy to dwie różne sprawy. Sama ostatnio przeprowadziłam rozmowę z Adim, kiedy parę łez mi pociekło i zaczął mnie przytulać i mówić "Mama nie smutna, Mama hapi". No to wyjaśniłam, że czasami mamie jest smutno, ale jak się przytulamy to już się lepiej robi i mama się robi "hapi"- te ogniki w oczach Adrianka, że to On sprawił, że mi się samopoczucie poprawiło- bezcenne;)

    OdpowiedzUsuń
  12. interesujący blog, będę tu zaglądać i zapraszam do nas
    http://malichlopcywwielkimmiescie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za komentarze, nawet nie wiecie ile radochy nam sprawiają:)