Hity lata

Wróciliśmy z naszych mazurskich wakacji. Zabawki, gadżety dla Mamy, pierdółki dla Dziecioli, całe mnóstwo ubrań i 1001 innych rzeczy, bez których nie wyobrażam sobie naszego wypoczynku.
Co się okazało? Otóż Kochani czasami bywa tak, że w naszej codzienności dana rzecz jest przydatna, ale nie powoduje że mówię "łał". A tu niby tak samo, tylko miejsce inne, a  my odkrywamy, że bez tego cudu ani rusz!


Nasz absolutny numer 1! Na plaży spisywała się idealnie, tatko kopał nią jak szalony. Gabinowski wszędzie ją taszczył, nawet samochód zakupiony specjalnie do piasku poszedł w odstawkę! Oczy przecierałam ze zdziwienia, może ten żółty kolor tak podziałał ? Może fakt, że to całe mnóstwo możliwości w jednym. Jedno jest pewne - kochamy triplet quut :) Ja go uwielbiam za fakt, że pobudza kreatywność Gabina. Nie muszę targać 3 łopatek, wiaderka, sitka i łopatki, gubić ich po drodze i w piaskownicy słuchać narzekać czemu to nie ma zielonej łopatki, albo różowego kubełka. Zabawki do piasku wzbudzają we mnie irytacje, ponieważ ni cholery nie można ich zmniejszyć, w sumie można ale połamane są już do niczego. Mamy kupujcie i cieszcie się z faktu, że do koszyka można jeszcze coś wpakować - niekoniecznego dzieciowego.

Drugim zabawkowym hitem był lejek haba, o nim więcej tu -  klik.




Kolejne must have wakacyjnej podróży to wielkie ułatwienie dla mam smoczkowych, czyli nasze zielone jajeczko :)
O naszym pozbywaczu wstrętnych zarazków, przeczytacie tu - klik. Bardzo, bardzo przydatny podczas plażowania, zwłaszcza kiedy wasze dziecko uwielbia uprawiać rzut smoczkiem na odległość (czyt. im bardziej będzie umorusany w pasku tym większa radocha).


Wśród naszych hitów musi się znaleźć literatura Gabi od jakiś dwóch miesięcy wreszcie "czyta" książki. Robię regularne napady na księgarnie z mniejszym lub większym sukcesem. Tym razem trafiliśmy idealnie :) Wydawnictwo Mądra Mysz stworzyło serię książeczek "Mój przyjaciel...". Książeczki opowiadają czytelnikowi o konkretnym zawodzie. Młody w szczególności pokochał: kierowcę autobusu, rolnika i pilota. Autor trafia do dziecka, ukazując wiele rożnych stron tak podziwianych przez dzieciaki zawodów. Nawet dorośli mogą co nie co się dowiedzieć :) Biblioteczkę można uzupełnić tu - kilk.



Nasz ostatni hit to kostium do pływania spalsh about. Gabin wygląda w nim jak mały nurek:) Wypełnienie kostiumu działa niczym koło ratunkowe. Maluch sam unosi się na wodzie. Gabin wzbudzał zachwyt wszelkich babć oraz tatusiów uczących pływać swoje pociechy. Błędnie myślących, że moje dziecko samo potrafi tak pięknie pływać również porwała magia tego cuda. Swoją drogą bardzo pomocny przy nauce pływania. Możemy sami wyjmować kawałki wkładu z kostiumu, dzięki czemu maluch będzie miał coraz mniejszą wyporność i sam będzie dzielnie pracował, aby nie nałykać się wody.
 Na plaży chroni skórę przed poparzeniami, i szczelnie ochrania mały tyłeczek przed ziarenkami piachu. Ja już nie wyobrażam sobie wypadu na basen bez naszego stroju, a to zdecydowana oznaka, że załapał się do wakacyjnych hitów :)


Udostępnij:

Komentarze

7 komentarze:

  1. Jak fajnie, że wróciliście! Must have - wspaniałe. Mnie najbardziej podoba się kostium, choć moje "dzieciole" już wyrosły ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no czy ja wiem, że fajnie...ja bym jeszcze została:P

      Usuń
  2. Lejek Haba i u nas hitem wakacyjnym :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. lejek jest super, króluje u nas od zeszłego roku i tylko lekko porysowany, a Gabin go testuje na wszelkie możliwe sposoby:)

      Usuń
  3. a kiedyś się plażowało z wiaderkiem i łopatką :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)) To taka nowoczesna wersja łopatki wiaderka:)

      Usuń
  4. Cenne wskazowki. Jakie wynalazki! Taki kostium Sara miala w dwoch rozmiarach. Praktyczny byl. Tylko to zakladanie i sciagania mnie wkurzalo. No i Sara niestety uwierzyla, ze umie plywac. Tak to jest, jak sie w takim kostiumie plywa ;o)

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za komentarze, nawet nie wiecie ile radochy nam sprawiają:)