Marchewkowe studio i mądre rozmowy

  Z ich dwójką nie sposób się nudzić! Gabin stał się wielką gadułą - no nie wiem po kim :) Nela jest małym łakomczuchem. Domaga się całą sobą już zmiany w dotychczasowym menu. Na widok winogron cała podskakuje i pełza do nich jak szalona. Kiedy tylko widzi, że domownicy spożywają posiłek beztrosko wywala język i czeka. Nam jedzenie w gardle staje, a ona czeka :)

Wiem, że to już ten czas na zaprezentowanie nowych smaków, zresztą już miała z nimi do czynienia :) Pierwsze truskawki, podane przez Brata, kiedy Mama była w łazience. Ta sama łazienka przyczyniła się do skosztowania kiszonego ogórka. No i jeszcze ukradzione z miski winogrono :) Jak widać Nela z Gabim olali tablice żywieniowe ku ich wielkiej radości z karmienia i bycia karmionym. Obydwoje już nie mogą się doczekać pierwszego prawdziwego posiłku - Mama zakupiła na tą okoliczność słoiczek marchewk i:) Tak jestem z tych Mam, co początkowo podają słoiczki - te jednoskładnikowe posiłki nijak mają się w moim przypadku do gotowania.



Tymczasem Nela otrzymała prawdziwą gratkę dla dziąsełek bezzębnych... marchewkę :) Ciumkała, ssała, przewracała ile się dało. Oddać co? Zapomnij! Walczyła dzielnie, a skończyło się maksymalne wyssaniem i zdeformowaniem marchewki - sukces to wielki! Jednak Mama i Tatko, co by Nelidzie ułatwić zadanie kupili słoik marchewki już nie tak twardej :) Premiera przed nami...

Poniżej młoda i jej podboje marchewkowe :)





Tymczasem Gabin zgłębia wiedzę tajemną, pyta się o wszystko, dyskutuje i zaczyna pyskować - ups. Uwielbiam te nasze wspólne rozmowy i muszę przyznać, że moje dziecko umie zaskoczyć.

Plac zabaw, ja zajęta stawianiem babek, Gabryś bawi się z nowo poznaną koleżanką. Dziewczynka młodsza, więc naśladuje G. - On zrzuca butki, Ona również:) Nagle znikąd pojawia się babcia młodszej koleżanki i zaczyna krzyczeć, że bez butów nie wolno. Panna olała babcię i dalej kopie z G.
 Zanim się spostrzegłam wyciągnęła małą z piaskownicy i tak trzepnęła małą po pupie, że aż podskoczyłam. Mała w ryk, a Gabin:
G. - Przepraszam, czemu pani bije dziewcinkę?
B. - Eeee?
G. - Dzieci się nie bije, no no no. Mamo ta pani jest niegrzećna!
M - Tak Synku, nie wolno bić!

Babcia zrobiła się czerwona jak burak ,zapakowała małą do wózka i w długą :)
Dumna z niego jestem jak paw! Z siebie trochę mniej, bo tak mnie zszokowała tym klapsem, że nawet słowa nie powiedziałam. Kochani pamiętajcie: Gabin czuwa :)

Udostępnij:

Komentarze

12 komentarze:

  1. Widzę, ze i u Was marchewka dziś rządzi! :)
    Maks niezbyt polubił tę słoiczkową ale może z całą pójdzie nam lepiej!

    A z Syna możesz być bardzo dumna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marchewka będzie podana w wersji bardziej przystępnej pewnie dziś:)) Wszyscy domownicy w domu więc nareszcie dziecko może dostać "prawdziwy" posiłek:)

      Usuń
  2. Brawo dla Gabrysia za słuszną uwagę do babci! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w sumie to powinnam napisać wstrętnej babuchy:P

      Usuń
  3. brawo dla Gabina!
    ps. co za krzesełko ma Nela?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :))

      Nela ma bloom-a, pisałam o nim tu http://www.poliszmamidzieciole.blogspot.com/2011/08/bloompiekno-samo-w-sobie.html

      Usuń
  4. brawo dla synka! widać, że ma mądrą mamę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Muszę przyznaćj, że dumna mnie rozpiera:)

      Usuń
  5. Brawo dla małego, a raczej Wielkiego G! ;-)
    No i wielkie brawa dla Mamy! ;-)
    Całusy!

    OdpowiedzUsuń
  6. Sliczna córcia :)

    Pozdrawiam i zapraszam do siebie. ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bądź dumna Polisz Mamo i z Gabina i z siebie- no bo w końcu gdzieś musiał "załapać" taką postawę=]

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za komentarze, nawet nie wiecie ile radochy nam sprawiają:)