Żar tropików i wstrętne zarazki

Sierpień chyba chce nas do siebie zniechęcić. Ze wszelkich możliwych odmian pogodowych to właśnie "Sahary" nie jestem w stanie znieść. Pot leje się po twarzy, plecach i tyłku - tak nawet gacie mam mokre :/ Ulga to prysznic, jednak co z tego jak po 10 minutach jest to samo... Ratunku!!!

Czy jednak jest coś gorszego niż +40 °C, no właśnie jest i doświadczamy tego bardzo boleśnie. Sahara plus chore dziecko to duet najgorszy z możliwych :/ Czy wspomniałam o wersji hardcorowej? Upał wszech czasów i uwaga, uwaga: chora dwójka dzieci! Sami w domu w oczekiwaniu na Pana Doktora robimy co możemy, żeby się nie rozpuść i zachować choć resztkę zdrowego rozsądku ;)

Dzbanek z zimną wodą, kg cytryn w lodówce, wszystkie pojemniki, które znalazłam właśnie znajdują się w zamrażalce przechodząc metamorfozę ze stanu ciekłego na stały. Wcinamy borówki, grejpfruty, wspomniane wyżej cytryny i wszystko inne, co nie wymaga stania przy garach :) Tak w obecnej sytuacji jestem matką wyrodną i gotować nie zamierzam. Olewam obiadki, Gabin jedzenia odmawia, a Nela wisi na moim biuście -  zważywszy na warunki dzieci radzą sobie całkiem nieźle.
 Do bycia tą złą dochodzi dziś oglądanie bajek, które ratuje mi życie... włączyłam mini-mini i zapomniałam spojrzeć na zegarek. Niech leci póki młody chce oglądać. Ja osobiście dziś nadaje się tylko do czytania książeczek, bo to nie wymaga zbyt dużych nakładów energii. W domu jest recytowany, śpiewany i czytany "Pan pierdziołka spadł ze stołka", a jak już się znudzi starszakowi to Stacyjkowo i Tomek mnie wspomagają.

Młoda leży z matką z głową przy wiatraczku!!! Obiecuje sobie, że dziś idę kupić jakiś w porządnych rozmiarach! Gabinowi upały nie straszne, chyba bocian pomylił kierunki, bo on powinien żyć zdecydowanie w afrykańskiej familii :) Wczoraj zapytał się:
- Czy mogę założyć bluzeczkę z autkiem.
- Synu, ale ona jest na długi rękaw, rozpuścisz się,
- Co ty Mamuś, ja lubię ciepełko.
- Ale, aż takie ciepełko?
- Raczej,  nie inaczej :)

Oby do piątku, a tak naprawdę oby do przyszłej soboty! Wyjedziemy nad jezioro, a wtedy będzie mi już wszystko jedno - zamoczymy pupy w zimnej wodzie i będziemy się relaksować... jeszcze tylko 10 dni!!!

Tymczasem życzymy Wam miłego rozpuszczania się :)

Udostępnij:

Komentarze

8 komentarze:

  1. widzę, że Nasze dzieci chorują synchronicznie.
    Ale my jednak w obronie przed upałem wskoczymy dziś do basenu...na balkonie ale zawsze. choć na chwilę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u nas basen olany:P Szkoda, że w takim temacie postanowiły się czasowo dograć:P

      Usuń
  2. Nel też chora?

    my już mamy dosyć, młody marudzi, kleimy się do siebie, wiatrak na pełnych obrotach. eh.. uwielbiam zimę ;p

    zdrówka dla dzieciaków :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nelka zaglucona, ale pani doktor powiedziała, żeby tylko oczyszczać nosek i karmić piersią na życzenie...więc prognozy na lepsze jutro są:)

      A my znowu nie dotarliśmy po wiatrak, chyba szybciej będzie jak go zamówię na all:P

      Usuń
  3. Współczuję.. W takie upały to gorzej chorować niż zimą!
    Ja też jestem ciepłolubna ale aż takich upałów to ja nie lubię... :)

    Zdrówka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My z Nelą ledwo dajemy radę, a Gabin powoli wraca do zdrowia bo lata jak szalony, upały mu nie straszne:)

      Usuń
  4. my też odliczamy jeszcze tylko 2 dni :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za komentarze, nawet nie wiecie ile radochy nam sprawiają:)