Gratka dla niejadka

Gabin nigdy nie był fanem jedzenia. Typem niejadka jest w absolutnie każdej kategorii jedzeniowej. "Nie" mówi zdrowej żywności, podobnie jak słodycze nie wywołują w nim wilczego apetytu. Moje dziecko nie ma czasu na jedzenie, a jak sam twierdzi jego brzuszek jest pełny.
 Co więc ma zrobić matka? Nigdy nie zgodziłabym się na wmuszanie jedzenia, podobnie ma się sprawa w kwestii podawania dzieciom leków na zwiększenie apetytu. Jak można takie paskudztwo podawać dzieciom?! Kombinowałam na 1001 jeden sposobów. Różne sztuczki zostały wypróbowane. W naszym przypadku pierwsze sukcesy zostały osiągnięte za pomocą BLW. Później dziecko już tak nie piało na widok wszelakich różności i możliwości jedzenia rączkami. Opatrzył się i już nie było takiej zabawy jak na początku.



Kolejnym sposobem były wyjścia i posiłki na zewnątrz - działało i było pięknie dopóki zimno nam nie spłoszyło pup z zielonej trawki :)

Wreszcie doszłam do punktu koniecznego dla każdej mamy - gadżeciary: szału na cuda z działu "wyposażenie kuchni dla maluchów". Mam kompletnego świra na punkcie cudownych bidonów, sztućców oraz lunch box-ów. W domu mieliśmy ich całą masę, jedne kompletnie do niczego, a inne sprawdzające się "prawie zawsze". Na rynku jest tysiące pięknych rzeczy dla dzieci, jednak większość z nich w trakcie użytkowania ujawnia pewne defekty. Te które mnie powaliły na kolana zawsze znajdowały się na blogu, więc wiecie co lubię :)

Mieliśmy wybrać się z dzieciolami w dniu jutrzejszym do naszego ukochanego parku. Gabin już od środy pytał się kiedy wreszcie pojedziemy? Razem ze mną przygotował swój nowy lunch box :) Jako fan naklejek miał ubaw po pachy, kiedy ozdabiał wieczko! Stworzyliśmy małego stworka na naszej nowej śniadaniówce. Młody twierdzi, że to ja - ale cicho :) Chyba mi sugeruje, że powinnam na nos włożyć okulary.


Wszystko gotowe, dzień zaplanowany, nawet aura nam sprzyja, bo jutro ma być pięknie. Niestety do domu przywędrował do domu wstrętny wirus. Młody kaszle jak gruźlik, gorączka, gluty atakują zewsząd. W związku z tym z wypadu nic i:(
Od rana chodził nieszczęśliwy, że nie pójdziemy:

- Mamuniu i co z naszą wycieczką?
- Synku, jak nie jutro to za tydzień.
- Mamo, ale ja chcę pojechać.
- No to pojedziemy na specjalny piknik do dużego pokoju.
- Yyyyy.

W kuchni przygotowaliśmy co trzeba, kocyk rozłożyłam na kanapie, nawet załapaliśmy się na kino :) Dzieciol zachwycony, bo mógł pooglądać jak budują metro na wielkim ekranie, a ja szczęśliwa, bo zapomniał o jutrze. Przynajmniej mam taką nadzieję. No i co najważniejsze - tadam - zjadł! Podczas choroby to nie lada problem, odmawia wszystkiego za wyjątkiem picia.
Skusiliśmy się na kanapki w kształcie ciuchci :) Wycinarki do kanapek to idealne rozwiązanie dla rodziców bez zdolności manualnych. Najlepszy fun ma dziecko, kiedy tworzy owe kanapki.








Gabin ma ponad 3 latka i już wiem na co mam zwrócić uwagę, kiedy odmawia jedzenia. Jednak z Nelką owe metody nie pomagają. Włosy już z głowy wyrywam, bo młoda, jest jeszcze lepsza od brata na płaszczyźnie "nie cierpię jeść"!

 Kiedy widzi mnie z miseczką, zaczyna już kręcić nosem. Pierwsza łyżeczka Nelka zaczyna stękać i odkręca głowę migusiem. Robię z siebie pajaca, śpiewamy jej razem z Gabim, robimy samoloty, ale córa jest stanowcza. W wersji optymistycznej jedzonko do buzi przyjmuje, schomikujętrochę, spojrzy się na mnie i fruuu - papka na mamę. Kiedy ja nadal udaję, że nie wiem o co chodzi stopa ląduje w buziaku. Oznacza to definitywny koniec pałaszowania. Twarda z niej sztuka :)
Jednak dziś mieliśmy przełom! Babcia I. przywiozła ze sobą ulubioną rybkę Gabrynia, w końcu wnusio chory. Obiad podany do stołu, Nelka dostała swoją porcję. Dziecko pogmerało łapką w talerzu, troszkę wylądowało w buziaku. Słyszę westchnienie i widzę, że pałaszuje! Od dziś chyba codziennie będzie halibut z kaszą gryczaną :) No dobra na zmianę z dynią i gruszkami, bo one też smakują małej damie. Matczyne serce się raduje. co z tego, że odkurzałam 40 minut i nadal mam rażenie, że kasza jeszcze gdzieś się sprytnie ukrywa - Nela jadła z apetytem! Chyba pierwszy raz nie domagała się piersi od razu po stałym posiłku!
Świętujemy :)




Lunch box niebawem na zabawkowiczu, do kupienia tu
Wykrawaczki do kanapek tu

Udostępnij:

Komentarze

14 komentarze:

  1. Boskie te foremki! Pewnie przydadzą się i u nas bo Maks też różnie je.. :)
    A Nela już zjada "nie papki"....? Bo u Nas nie ma opcji żeby była inna konsystencja. Musi być gładko bo inaczej Maks się dławi i dusi.. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Karolina młoda w ogóle w temacie jedzenia jest wybredna, ale papkom mówi zdecydowane nie:P

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  2. Nelka jakie ma cudowne korale z kaszy :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Cześć! Wpadałam tu przypadkiem. A propos jedzenia, uwielbiam kaszę gryczaną. Czy Nelka jadła prażoną czy nie? U mojego czterolatka właśnie nieprażona jest jednym z ulubionych dań. Aż jestem zdziwiona. I to na sucho ją pałaszuje. Więcej takich sukcesów życzę :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapraszam jak najczęściej:))Nela wcina zwykła kaszę gryczaną z torebki.

      Usuń
    2. Z torebki... - nie mieszkam w Polsce, ale domyślam się, że są takie i takie? U siebie (w Stanach) mogę kupić tylko sypką (na wagę) i tylko w jednym sklepie. Na szczęście nie prażona :-) Jeszcze raz pozdrawiam!

      Usuń
  4. Cześć! Wpadałam tu przypadkiem. A propos jedzenia, uwielbiam kaszę gryczaną. Czy Nelka jadła prażoną czy nie? U mojego czterolatka właśnie nieprażona jest jednym z ulubionych dań. Aż jestem zdziwiona. I to na sucho ją pałaszuje. Więcej takich sukcesów życzę :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Pomysły fantastyczne! Ale ja tam się jednak cieszę, że mam takie dwa głodomory, o czym się zresztą ostatnio przekonałaś :) Przynajmniej jeden problem z głowy! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Pomysły fantastyczne! Ale ja tam się jednak cieszę, że mam takie dwa głodomory, o czym się zresztą ostatnio przekonałaś :) Przynajmniej jeden problem z głowy! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie tylko lunch box mi się podoba,ale i pomysł na piknik ...
    Dużo zdrowka!

    OdpowiedzUsuń
  8. Kacper ma lat 6 i nie rzekomo nie lubi nic -jak go przegłodzę (nie je rpzekasek, slodyczy itp) lubi wszystko :)
    Zapraszamy: http://niepolka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetne foremki, moja Buba wcina jak odkurzacz, wystarczy poczytać książeczkę.

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za komentarze, nawet nie wiecie ile radochy nam sprawiają:)