Początek nowego

Już od tygodnia ogrania mnie stres. Robi się gorąco, chwilę później mam dreszcz. Spokojnie, to nie menopauza, tylko Gabryś idzie do przedszkola!

Tak, tak mój "maleńki" Synek powędrował dziś od przedszkola. Początkowo był zachwycony, że będą dzieci oraz ogromniasty plac zabaw. Wraz z końcem wakacji minął mu entuzjazm w kwestii przedszkolnej.





Pełna obaw spakowałam go wczoraj wieczorową porą, a dziś włączony gaz do dechy.
Gabryś gotowy, Nelka ubrana, rzeczy zabrane - idziemy. W ten oto sposób wywędrowałabym w kapciach. Na szczęście o mało orła nie zaliczyłam na korytarzu, zorientowałam się i kapcie zostały w domu :)


Gabin wkroczył do przedszkola i mocniej złapał mnie za rękę:

- Ale nie pójdziesz?
- Synku, zostaniesz trochę z dziećmi i nowymi ciociami. Mama z Nelką po Ciebie przyjdą.
- To ja wolę do domu.
- Gabinku będziesz się świetnie bawił.
- No nie wiem...


Kapcie na nogach, maszerujemy na górę. Ogromna sala, kilkoro maluchów biegających po sali. Rodzice dają wyprawkę paniom. Młody biega po sali i już widzę zdobyty nowy samochód :) Myślę, że będzie dobrze. Razem zawieszamy ręczniczek, daje mu buziaka i wychodzę.

Na schodach słyszę jego płacz, łzy kapią mi po policzku. Ale wiem, że to kryzys pierwszych dni! Młody jest straszliwie nieśmiały i bardzo związany ze mną dlatego przedszkole wywołuje w nim tyle emocji.

W domu zapełniłam sobie starannie czas podczas jego nieobecności.

Już 12 :) Nelka w nosidło i biegniemy!! Czekam jak na wyniki matury.

Czy jest ok?
Jak minął mu dzień?
Czy nie płakał?
Jak jego wrażenia?


Kiedy go zobaczyłam przy stoliku kończącego zupkę, zaczęłam płakać. Wiem, wiem.... Mama powinna się opanować. Ja nie potrafię,on widzi mnie i w płacz.

Wtulony we mnie i Nelkę informuje mnie, że nie chce rozmawiać o przedszkolu.

Wracamy do domu, wchodzimy na pobliski plac zabaw i słyszę od niego, że przedszkole jest całkiem fajne, ale jest mu smutno że go zostawiłam.


Za nami ciężki dzień, przed nami kolejne niewiadome. Ja jednak jestem dużo spokojniejsza i wiem, że Gabinka czeka czas pełny pięknych przedszkolnych przygód!

Udostępnij:

Komentarze

21 komentarze:

  1. Kochana nawet i ja sie tu popłakałam! Będzie dobrze! :*

    OdpowiedzUsuń
  2. kurde, nawet ja się spłakałam.
    tulę, będzie dobrze!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. U nas podobnie pierwszy dzień , ale my już pół roku mamy za sobą bo Mati chodzi do przedszkola od 2,5r.z - przedszkole to super sprawa!!My mieliśmy takie dni adaptacyjne ( 1 tydz chodzilam ja do przedszkola razem z synem więc go trochę oswajałam potem na 2 godz. został potem 3..4..) teraz uwielbia przedszkole mógłby chodzić nawet w niedziele, no i w przedszkolu zupę zje i nawet wątróbkę :) będzie dobrze tydz, dwa ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. plecak mamy taki sam tylko z żyrafą :)

      Usuń
    2. my mieliśmy ciężkie przejścia żłobkowe i stąd też moje wielkie obawy:( Póki co dzielnie chodzimy

      Usuń
  5. trzymam mocno za Was kciuki
    te wszystkie emocje jeszcze przede mną ale rozumiem Twoje Mamine serce
    Mum will be alright :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To straszliwe ciężkie chwile, ale my cudownie wspominamy przedszkole więc chciałabym żeby Gabryś też rozpoczął swoją przedszkolną przygodę:)

      Usuń
  6. Będzie coraz lepiej! Trzymam kciuki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)) Dziś rzeczywiście zauważyłam poprawę:))

      Usuń
  7. z dnia na dzień będzie tylko lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzień drugi był zdecydowanie groszy pod kątem zostania, za to lepszy kiedy mnie zobaczył:))

      Usuń
  8. Odpowiedzi
    1. ciężko:(( Ale będzie informować o naszych przedszkolnych przygodach

      Usuń
  9. Kciuki za szybką aklimatyzację

    OdpowiedzUsuń
  10. za nami pierwszy tydzień, ależ ciężki, mimo że łez dużo się Ewie nie wylało...

    OdpowiedzUsuń
  11. A ja w głowę zachodzę, jak to będzie ;)))) Gabryś w roli przedszkolaka prezentuje się wyśmienicie! Trzymam kciuki za nową rzeczywistość :)))

    OdpowiedzUsuń
  12. Trzymajcie się, Adi w swoim żłobku już dwa lata jest i do teraz czasami smutno Mu, że zostaje tam"sam"...

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za komentarze, nawet nie wiecie ile radochy nam sprawiają:)