Dylematy łóżeczkowe

 Nadszedł ten czas, kiedy musimy się rozstać z kołyską. Nelka samodzielnie siada i coraz częściej się podnosi, a  mając na uwadze jej bezpieczeństwo organizujemy jej  przeprowadzkę do łóżeczka :)        

Młodej zapewne wszytko jedno, ale ja już mam całe mnóstwo dylematów. Dyskutowaliśmy długo i namiętnie wyznaczając pewne wytyczne:
a) opuszczany bok,
b) kolor biały,
c) wielkość 120x60 - inaczej nie zmieści się w naszej sypialni :)



Typ numer jeden nie istnieje. Na miejscu pierwszym  mamy remis. Łóżeczko Moon ma wszystkie powyższe cechy, a do tego ten desing - miodzio! Cena zachęcająca, bo oscyluje w okolicach 420 złotych :)


Tuż obok niego plasuje się Sundvik z Ikea :) Prostota i elegancja w cenie 299 złotych.


Do mnie przemawia jeszcze ten model. Podoba mi się w nim akcent kolorystyczny oraz funkcjonalność szuflad, zwłaszcza biorąc pod uwagę nasz metraż. Cena 599 zł.


 Na koniec perełeczka - La Millou :) Podoba mi się w nim wszystko, no może za wyjątkiem ceny - 1190 zł. lekko mnie zniechęca :(


Co zrobić? Co zrobić? Błagam pomóżcie, bo osiwieję :)

Udostępnij:

Komentarze

26 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. wiem, że cudne tylko nigdzie nie mogę znaleść o nim opinii:/Jednak pinio robi meble raczej solidne więc jutro chyba zamówimy:)

      Usuń
  2. Ja bym wybrała Moon! Też myślałam nad kupnem tego łóżeczka :)

    OdpowiedzUsuń
  3. miałam podobny dylemat - między Moon a Sundvikiem, ostatecznie wygrał Sundvik, bo z drewna. no i praktyczniejsze szczebelki. ale zdecydowanie ładniejszy jest Moon. La Millou moim zdaniem przestylizowane:P czego byś nie wybrała wszystkie łóżeczka super ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahaha możesz piątkę przybić sobie z moją drugą połową - dokładnie to samo powiedział o LM :)

      Usuń
  4. Jeszcze gdy Liwka była w brzuszku, myśleliśmy o kołysce, jednak stanęło na łóżeczku. Mnie najbardziej podoba się ostatnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mi też, ale Luka mi stęka iż za dużo naćkane:P A cena skutecznie mnie odstrasza...

      Usuń
  5. szuflady są bardzo przydatne moim zdaniem:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. e tam...wyglądają średnio i często wypadają z szyn:/

      Usuń
  6. To ja dorzucę mój typ ;) może się spodoba.

    Białe łóżeczko Pinio 120x60: http://www.pinio.com.pl/kolekcja/barcelona/lozeczko-120x60/3
    My mamy to większe czyli 140x70, które potem przerabia się na tapczanik, więc będzie na lata: http://www.pinio.com.pl/kolekcja/barcelona/lozeczko-140x70-blanco/53

    Zamiast opuszczanych boków chciałam łóżeczko z wyjmowanymi 2-3 szczebelkami (co powyższe mają), a szufladę pod łóżeczko dokupiłam dopiero pod tapczanik (praktyczne, ale łóżeczko ładniej wygląda bez szuflady ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Aaaaaa dopiero skojarzyłam, że Moon to też Pinio ;) generalnie jest najładniejsze z powyższych tylko brak wyjmowanych szczebelków dyskwalifikuje je dla mnie (zresztą jak pozostałe).
    Się rozpisałam ;) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja mam uraz do szczebelków, więc w grę wchodzi tylko bok opuszczany...a tak naprawdę zdejmowany:) Kiedy młoda będzie wychodziła zdemontujemy go i wstawimy barierkę:)
      Ps.To większe nie zmieści mi się w sypialni:P

      Usuń
  8. Ostatnie cudowne ale cena szok - wzięłabym pierwsze :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak dla mnie Moon, albo ikea - podobają mi się białe, dlatego to z zielonymi szufladami odpada, a ostatnie jest jak dla mnie przekombinowane. Ściskam i do zobaczenia w sobotę! ;-)

    OdpowiedzUsuń
  10. My mamy to z Ikei - nie mam do niego żadnych zarzutów. Twój pierwszy typ też wygląda na dobrą opcję.

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za komentarze, nawet nie wiecie ile radochy nam sprawiają:)