Wdech, wydech, wdech!

Mały paskud zarazek zagościł w naszym domu na dobre. Gabinowski nadal pokasłuje, choć energii ma już za 10. Nela została obdarzona przez mistera zarazka super siłami, więc wstaje, czołga się i uprawia sztukę "pojawiam się i znikam" :) Mama ledwo żyje. Najwyższa pora na nasz super wspomagacz!
Panie i panowie przedstawiam Wam naszego Filipa kosmonautę profesjonalnie zwanego nebulizatorem :)



Dzielnie nas wspiera chłopak! Gabin lubi być leczony, a kiedy widzi nebulizator głośno krzyczy:
- Mamo, Mamo ja!
- Syneczku, chwilkę muszę sporządzić eliksir.
- Ja już umiem magiczny napój zrobić :)

W ten oto sposób sól fizjologiczna i inne leki lądują w pojemniku, a my znaczy się Gabin odpala sprzęt :) Dawno temu, strasznie się bał nebulizatora. Mama z Tatą stworzyli bajkę o dzielnym kosmonaucie Gabrysiu, który musiał dużo ćwiczyć żeby w końcu mógł polecieć na podbój (wszech) świata.
 Gabinowski ćwiczył, ćwiczył aż wyzdrowiał i polecieliśmy prawdziwą rakietą, może nie na księżyc, ale w inne miejsca, które warte były wielu oddechów.


Od czasu naszych pierwszych ćwiczeń mały kosmonauta wydłużył się o kilkanaście centymetrów i ochrzcił nebulizator imieniem Filip. Do dziś każe opowiadać sobie co będziemy robić jak już w nosie ciasno nie będzie. Tymczasem dziś swój pierwszy raz z Filipem miała Nelka :) Panienka patrzyła na brata jak dzielnie wdychał magiczne roztwory i nawet za specjalnie nie protestowała... Ufff!! 
 Sam sprzęt jest niezawodny! Już tyle razy nam pomagał i ciągle działa bez zarzutu. Ratuje z opresji i nawet się nie krzywi. Philips zapakował Filipa w szare wdzianko dzięki czemu nic się nie gubi, a po zakończeniu leczenia grzecznie pakujemy do górnej szafeczki. Miałam do czynienia z kilkoma nebulizatorami i ten jest moim numerem jednen. Sprzęt idealny na świeżo rozpoczęty etap jesiennych przeziębień. Polecamy i nie dajemy się zarazkom! Do kupienia tu
 Tymczasem dzieci oprócz kosmosu wybrały się także na bezludną wyspę. Jeszcze nie dotarliśmy do celu, póki co rozkoszujemy się samą podróżą :) Nasza barka nie byle jaka, toż to prawdziwa Arka Noe-go ! Zwierzątka nam towarzyszą i uczą wierszyków. Gabin gada jak najęty i już sam, no dobra z pomocą słonia i konia nauczył się dwóch z nich na pamięć :) Chyba dziewczyny z KME wiedziały, że czekają nas ciężkie chwile w domowym zaciszu, bo trafiły idealnie z zabawką :) 


Wszystko było by pięknie, gdyby nie jedno drobne "ale". Moje dzieci właśnie rozpoczęły kłótnie o zabawki. Nelka nauczyła się mówić kolejne słowo - "moje". Kiedy zbliża się Gabin z łapkami wyciągniętymi po "moje", młoda głośno protestuje krzycząc "moje" i tak kto głośniej. Więc co robi mama? Wdech, wydech i odpływa, bynajmniej nie na Arce.

A tymczasem, na zdrowie: 

Udostępnij:

Komentarze

16 komentarze:

  1. Sama widzisz, dobrze czulysmy ,że Arka znajdzie u Was swoją prawdziwą przystań :)
    Bawcie się wesoło i zdrowiejcie !!!

    OdpowiedzUsuń
  2. nooo a u nas gości coś podobnego, coś w stylu trąbki. i też sobie BARDZO chwalimy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. trąb ka mamy i my, ale w wersji dla dorosłych:P

      Usuń
  3. My jakoś się obeszliśmy póki co bez nebulizatorów, inhalatorów i innych gadów. Ale właśnie rozpoczęliśmy sezon zachorowań przedszkolnych, więc nie mówię "hop" ;)
    Zdrowia !!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My nabyliśmy "Filipa", kiedy Gabryś rozpoczął swoją przygodę ze żłobkiem

      Usuń
  4. nie mamy i nie używamy, jeszcze nigdy nie potrzebowaliśmy an szczęście, zawsze katar przechodzi bez.

    OdpowiedzUsuń
  5. Zdróweczka!!!!
    U nas też poszedł w ruch nebulizator ale jakoś efektów nie widzę póki co niestety:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdrówka i dla Was!!!

      U nas na szczęście działa migusiem:)

      Usuń
  6. Zdrówka!! U nas kataru co prawda nie ma, ale gardło czerwone i chrypa już kilka dni...na razie walczymy. Bardzo ładną matę piankową macie ;-)) Ściskamy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. już jesteśmy prawie zdrowi:)))
      Ps. Matę najfajniejszą, ale jako że Wy posiada jej siostrę bliźniaczkę to wychwalać jej nie muszę:P

      Usuń

Dziękujemy za komentarze, nawet nie wiecie ile radochy nam sprawiają:)