"Misiowe" historie

Czy każdy z nas miał swojego, małego misia z naderwanym uszkiem? Otóż nie. Nie mam pojęcia jak to się stało, ale w moim dzieciństwie rolę pierwszoplanową grała lalka zwana Maćkiem :) Mój osobisty bobas spełniał marzenia o bycia mamą i chyba nie czuła, potrzeby posiadania misia. I cóż ja teraz mogę Wam napisać.



 Dla mnie "miś" to wspomnienie ukochanej zabawki z dzieciństwa, tej bez której nie wyszłam z domu, tej która targałam za łapkę dosłownie wszędzie. Tej ukochanej najważniejszej, której imię pamiętamy do dziś! Opowieści o małpce zwanej Pieszczochą rozczulają moje serce, bo właśnie Pieszczocha była najlepszą przyjaciółką mojego męża, kiedy miał około metra wzrostu :) Podobno brał ją ze sobą nawet do wanny.
 Tymczasem mamy XXI wiek, nasze dzieci mają zabawek duuużo więcej niż my w ich wieku. Przytulanki czasami nie mieszczą się w łóżeczku. Czy to możliwe żeby jedną tak mocno pokochać? Gabryś początkowo nie przejawiał zainteresowania "misiami" do czasu aż nie poznał królika zwanego "Banserem". Cóż to była za czarna rozpacz kiedy zaginał! Przeszukałam wszystkie sklepy, ale nasz królik postanowił być oryginalny i ni cholery nie chciał się pojawić na żadnej półce sklepowej - stara kolekcja wyprzedana i koniec. Nawet Allegro nie pomogło.
 Teraz wyobraźcie sobie rodzicielską radość, kiedy ujrzałam go w Zara home - myślałam, że wycałuje obsługę! Jednak po powrocie do domu Gabin nie wpadł w taki zachwyt jak my, chyba wyczuł że to nie"nasz" Banser.

Obecnie Gabin ma prawie dwóch pluszowych ziomków :) Dlaczego prawie, bo Banser ma opiekować się Nelą i to u niej w łóżeczku najwcześniej przesiaduje. Nela tuli, ściska i kocha wszystko co mięciutkie. Widzę, że skłania się do następnej Pieszczochy - w końcu Córeczka Tatusia :)


Ciekawa jestem czy w za 10 lat nadal będą pamiętać o swoich powiernikach i towarzyszach dziecięcych doli i niedoli? Ja wiem jedno - Elmo i Banser na pewno zostaną schowani do pudła "wspomnień".

Udostępnij:

Komentarze

13 komentarze:

  1. a moja ukochana zabawka z dzieciństwa to lalka, Pulinka:)

    Baunsera nie można była podrobić no;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no nie można, jedyny w swoim rodzaju:)

      Usuń
  2. Ja miałam swojego małego, pluszowego kurczaczka, który był mi towarzyszem w dzień i w nocy :) Byliśmy nierozłączni aż do pewnego dnia kiedy go zgubiłam ... to była tragedia, koniec świata dla 4-latki :( Później już żadna zabawka nie była dla mnie taka sama :( Ach te wspomnienia :) Buziaki dla Was :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już sobie wyobrażam ta akacje poszukiwawczą i czarna rozpacz...mieliśmy to samo po zgubieniu naszego królika:/

      Usuń
  3. Nasz Mlody ochoczo dzisiaj z misiem wedrowal do przedszkola ...
    ale naprawdę nie ma tego jedynego ....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może to i dobrze ponieważ w przypadku zagubienia ukochanego pluszaka w domu panuje nastrój grobowy, a dziecko płacze i płacze...:(

      Usuń
    2. U nas za to jest płacz jak zapodzieje się któreś z aut .... oj, niech juz żadne nie zginie .....

      Usuń
  4. Ja nie miałam żadnego Misia ale chciałabym żeby Maksiol miał swojego :) Póki co bardziej interesują go samochody :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Samochody rządzą:))) Ale średnio wygodne do spania:P

      Usuń
  5. Ja miałam lalkę Marcinka, VI dzierganą Peppę, a Igor ne rozstaje się z kocem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gabin swego czasu miał ukochany kocyk, śpi z nim do dziś ale przy Banserze i Elmo zdecydownie traci:P

      Usuń
  6. Ja chyba nie miałam ulubionej. W pamięci utkwił mi szczególnie miś taki który mruczał, ale czy był tym ulubionym nie kojarzę. Spałam generalnie otoczona sztabem pluszaków ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No proszę czyli jednak w naszym pokoleniu też zdarzały się łóżka pełne pluszków:)

      Usuń

Dziękujemy za komentarze, nawet nie wiecie ile radochy nam sprawiają:)