W drodze do B. - Muzeum Sztuki Nowoczesnej

Nasza Babcia Wonka mieszka w miejscu na zupełnie nie przyjaznym dla dzieci pierwszy rzut oka, jednak kiedy przyjrzeć się z bliska jest tu naprawdę wiele wspaniałych miejsc. Miejsc, które dziecko chłonie całym sobą! Jednym z naszych przystanków w drodze do babci było Muzeum Sztuki Nowoczesnej :) Trafiliśmy do niego całkowicie z przypadku. Może inaczej - nie tyle co z przypadku, co z powodu nieposkromionej ciekawości Gabrysia :)




Przechodzimy obok przynajmniej raz w tygodniu i tym razem Gabryś się nie oparł głosowi zapraszającemu do środka, w dodatku całe mnóstwo ciekawych eksponatów kusi za przeszklonych szyb. Młody złapał mnie za rękę i weszliśmy :)
 Pierwsze pozytywne zaskoczenie to chwila, kiedy zaraz po wejściu podeszła do mnie pani przepraszając na wstępie, że wind niestety nie ma jednak ona może przypilnować wózek, żebyśmy swobodnie poruszali się po schodach :) W wózku komarowała Nelka, więc podziękowaliśmy za propozycję, ale skorzystać nie mogliśmy :)

Gabin zafascynowany większością eksponatów co chwila piszczał radośnie, choć na kartonowe pudełka spojrzał ze zdziwieniem i zapytał czemu tu ktoś zostawił śmieci :) No cóż nie każdy rodzaj sztuki musi być rozumiany.



A tego Pana znamy z Pragi :) Rzeźba Guma powstała we współpracy z dziećmi  Grupy Pedagogiki Specjalnej i Animacji Społecznej. Pamiętam jak w zimą ktoś podarował mu czapkę, żeby uszy nie zmarzły.



Piękne zdjęcia, niecodziennie eksponaty i to za co muzea nowoczesne cenię najbardziej - nie sposób się \
w nich nudzić! Gabryś chodził, podziwiał i co chwila z przejęciem pytał się o różne rzeczy :) Moje serce duma rozpierała, ponieważ to pierwsza wizyta w Muzeum, gdzie nic niema ciuchci, aut czy maszyn latających. Pomimo tego inność dzieł sztuki fascynowała młodego.
 Hitem był bałwan, zgięty dywan i kino tylko dla naszej trójeczki.





Spędziliśmy w muzeum ponad godzinę i Gabryś pewnie z chęcią by dłużej pozwiedzał jednak czas nas gonił. Do sztuki nowoczesnej niebawem na pewno powrócimy.
A kto nie był niech nadrabia! Mieści się w samym centrum Warszawy przy ul. Emilii Plater. Wstęp za darmochę :) A dzieła przemawiają, jak widać nawet do dziecioli.




P.s. Przepraszamy za jakość zdjęć, ale tak bywa kiedy mama zapomina naładować baterii w aparacie :)

Udostępnij:

Komentarze

12 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. Czym skorupka za młodu nasiąknie...:))

      Usuń
  2. kolejka doszła. E zachwycona! dziękujemy :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Tego pana z Pragi to i ja pamiętam. Stał po urzędem i się ludzie na jego widok oburzali, że jak można żulowi pomnik stawiać :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oburzenie było i to całkiem spore, ale jak widać Guma się nie przeją robił swoje i zawędrował aż do MSzN:D

      Usuń
  4. I u nas rośnie lista miejsc do odwiedzenia w Warszawie:)
    Ja tam lubię takie miejsca, mam nadzieję, że Ala pójdzie w moje ślady :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. warto wpaść, ja na liście do zobaczenia w listopadzie mam jeszcze 3 fajne miejscówki, ale cichoooo:P

      Usuń
  5. Dziękujemy za inspirację! Nie wiedziałam, że mamy takie miejsce w centrum. A sposób odbierania sztuki współczesnej przez dzieci jest boski! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. komentarze Gabrysia powaliły mnie na kolana...na wygięty dywan powiedział, że coś źle się wyprasował, a do mini kina zostałam zaproszona tekstem "chodź mama tu jest sztukowe kino tylko dla nas":))

      Usuń
  6. Fantastyczne miejsce! Od dzisiaj na liście - "koniecznie zobaczyć" :-)

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za komentarze, nawet nie wiecie ile radochy nam sprawiają:)